Dla historii i świata rocznica wyjątkowa, ważna i tragiczna za razem. Dla narodu polskiego początek hekatomby, milionów niewinnych ofiar, wypalonych miast i oceanów zgliszcz, ogromu cierpień ludności cywilnej i heroicznej postawy żołnierza polskiego, który pomimo ucieczki naczelnego dowództwa i głowy państwa do końca pozostał wierny biało-czerwonej…

Nowe Koszary na Westerplatte, ten jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów. Niestety nie do końca jest to do końca prawda. do 1945 roku koszary miały dwa skrzydła i nadawały się do remontu. Stan obecny to wynik działania saperów robiących “porządki” – foto. wozówka.pl

Obchody 1 września 1939 roku.

 

Dziś jak co roku, kolejne pokolenie zaczęło naukę w klasach pierwszych, drugich i kolejnych szkoły podstawowej, gimnazjum i średniej. Jednak nie zawsze tak było. Pierwszego września 1939 roku w piątek dzieci nie poszły do szkoły, rodzice do pracy, a radiowe przemówienie przekazało społeczeństwu polskiemu konieczność walki aż do ostatecznego zwycięstwa. Codzienne życie przestało istnieć, w przemówieniach władz wszyscy obywatele zostali żołnierzami. Lato roku 1939 zupełnie jak dziś pełne było patetycznych przemówień i obietnic bez pokrycia. Słowa były tylko słowami, sojusznicy byli tylko na papierze. Zostaliśmy rzuceni wilkom na pożarcie. Nadeszła nowoczesna wojna i niespotykana do tej pory bezwzględność niemieckich wojsk okupacyjnych i brutalność nalotów, które przyniosły tysiące ofiar wśród ludności i morze ruin. Wojenna zawierucha nie oszczędziła również dzieła rąk polskich budowniczych i architektów, zagładzie uległa olbrzymia spuścizna prawie tysiąca lat polskiej historii. Już w pierwszych dniach wojny pokazało się że ta wojna będzie inna niż poprzednie, cena ludzkiego życia stała się niższa niż cena amunicji. Zapłonęły domy mieszkalne, dwory, pałace, stodoły i stare wiejskie kościółki, tak aby nie pozostał żaden ślad po Polsce. W ramach zaplanowanych akcji intelligenzaktion, A-B, Tannenberg i dziesiątek innych likwidowano wybitne osobowości polskiej nauki kultury i sztuki. Jednocześnie równolegle z działaniami eksterminacyjnymi prowadzono na bardzo szeroką skalę grabież zabytków i dzieł sztuki, a wszystko czego nie udało się zagrabić niszczono z olbrzymią determinacją. O ile dość dokładnie policzono straty ludzkie i terytorialne Polski, to oszacowanie strat architektonicznego dorobku w wyniku Kampanii Wrześniowej, Powstania Warszawskiego, „wyzwalania” przez Armię Czerwoną i powojennych wywózek przemysłu i Jałtańskiego przesuwania polski na zachód nigdy nie da się dokładnie wycenić. Można co najwyżej w przybliżeniu oszacować straty.

Wartownia nr 1, zamaskowana jako zwykły budynek socjalny dla pełniących wartę żołnierzy. W rzeczywistości mała forteca wyposażona w dużą ilość stanowisk ogniowych, mocne ściany ukryte w piwnicy stanowiska dla broni maszynowej. Przetrwała prawie nienaruszona wrześniową obronę, a po wojnie odsunięta od brzegu Wisły, bo kolidowała z rozbudową portu – foto. wozówka.pl

Pamiętne przemówienie ministra Becka o “guzikach” Największy błąd w założeniach.

Wrzesień 1939 roku był wynikiem fatalnej polityki zagranicznej Prezydenta Mościckiego i Józefa Becka, Cytując wybitnego pruskiego teoretyka Clausewitza „Wojna jest jedynie kontynuacją polityki innymi środkami.” Gdańsk, eksterytorialna linia kolejowa i autostrada były tylko pretekstem dla Hitlera, być może gdybyśmy pozwolili na anshluss Gdańska i drogi z Prus do Rzeszy udałoby się uzyskać czas niezbędny na przygotowania do wojny. Być może udałoby się rozbić sojusz niemiecki radziecki, być może trzeba było spróbować. Dziś już się nie dowiemy co byłoby gdyby Beck postąpił inaczej. Dziś możemy co najwyżej liczyć straty. Oddawać hołd bohaterom i milionom bezsensownych ofiar. Ale historii nie zmienimy.

Świętować winniśmy koniec wojny, nie jej początek. W dzień 1 września powinniśmy obchodzić żałobę narodową, flagi opuszczone do połowy masztu i przyozdobione kirem, bo pomimo bohaterskiej postawy społeczeństwa w nadchodzącej wojnie co piąty obywatel stracił życie, prawie połowa przedwojennej Polski, decyzją zachodnich sojuszników została przyłączona do Związku Radzieckiego. Jedynie za sprawą Stalina, wbrew woli zachodnich aliantów przyznano Polsce tytułem odszkodowania część Prus Wschodnich oraz ziemie zachodnie do linii Odry i Nysy Łużyckiej. Interesującą ciekawostką jest fakt że nie było to podyktowane w żadnym razie chęcią zadbania o dobro Polski. Po prostu Stalin nie był pewien czy uda mu się zachować na stałe radziecką strefę okupacyjną Niemiec więc skorzystał ze stworzonego podczas I Wojny Światowej Planu Sazonowa, który zakładał że marionetkowe państwo polskie musiało sięgać jak najdalej na zachód i mieć możliwie krótką granicę z Niemcami (tak na wszelki wypadek kolejnej wojny).

Zniszczono dziesiątki i setki lat dokonań twórczych, mozolną pracę całych pokoleń, arcydzieła myśli technicznej, inżynieryjnej i architektonicznej dając w zamian morze ruin, Gdańska, Kołobrzegu, Wrocławia. Przed oddaniem terenów w ramach “rekompensaty” sojusznicy wyssali z oddawanych terenów wszystko co miało jakąkolwiek wartość. Na zdjęciu ruiny tzw. Radiostacji Transatlantyckiej obejmującej spod Warszawy zasięgiem swych fal całą kulę ziemską, a zburzonej tuż przed końcem wojny – foto wozówka.pl

Zniszczenia wojenne Polski w czasie II wojny Światowej.

I odzyskanie niepodległości w architekturze. Rozważania na temat rzeczywistych i urojonych strat polskiej architektury, myśli technicznej i inżynierskiej powinniśmy rozpocząć od małego bilansu stanu z września 1939roku. Odzyskanie niepodległości jesienią 1918 roku nastąpiło dzięki niesłychanemu zbiegowi politycznych okoliczności, z jednej strony upadły wszystkie trzy zaborcze mocarstwa (przegrana Niemiec i Austro-Węgier, z drugiej rewolucja i wojna domowa w Rosji). Po raz pierwszy od 123 lat zaborcy nie byli w stanie powstrzymać odrodzenia Polski bo sami borykali się z własnymi olbrzymimi problemami wewnętrznymi. Stało się. Odzyskaliśmy niepodległość. Jednak kraj był rozdarty politycznie i gospodarczo na linii granic byłych zaborów. Każda z trzech części wyglądała, mówiła i funkcjonowała dotychczas w zupełnie innych realiach gospodarczych i architektonicznych. Przez ziemie polskie kilkukrotnie przetoczył się jak olbrzymi walec, front. Wiele miast było zniszczonych w niespotykanym dotychczas stopniu (w opinii historyków Kalisz był najbardziej zniszczonym przez działania wojenne miastem ówczesnej europy. Przeszło 95% zabudowy śródmieścia uległo zniszczeniu lub poważnemu uszkodzeniu). Bardzo ucierpiał przemysł i infrastruktura kolejowa którą obie walczące strony eksploatowały maksymalnie dla swoich wojennych potrzeb, a to czego nie udało się wywieźć niszczono. Tytaniczny trud dwudziestolecia międzywojennego to odbudowa i scalanie ziem, gospodarki, przemysłu i architektury. I właśnie architektura stałą się jednym z głównych symboli scalania byłych zaborów w jeden organizm państwowy. Stworzono coś co później historycy nazwali stylem narodowym, czyli jedną zunifikowaną formę architektoniczną która miała na całym terenie II Rzeczypospolitej podkreślać spójność i jedność narodową. W ramach planowanych działań budowano, urzędy, szkoły, osiedla urzędnicze i pracownicze. Nawet placówki graniczne i urzędy celne budowano w jednym zunifikowanym stylu. Z jednej strony dominowało nawiązanie do stylu dworkowego, a drugiej coraz poważniej panoszył się zupełnie nowy trend architektury funkcjonalnej zwanej też modernistyczną. Styl ten był dla terenu Polski bardzo charakterystyczny i szybko stał się dominującym kierunkiem w architekturze. Olbrzymie nowe inwestycje w Gdyni, Stalowej Woli, Katowicach, Centralny Okręg Przemysłowy, architektura uzdrowisk i wiele innych. Nawet dziś spacerując po tych miastach wyraźnie widać które budynki powstały w międzywojennej Polsce w latach międzywojennych. Charakteryzują się one wyraźnym nowatorstwem technologicznym, zastosowaniem betonu, szkła, silnym rozbudowaniem bryły podkreślającym funkcję, nawiązaniami do architektury morskiej (na cześć odzyskania dostępu do Bałtyku) i wyraźnymi podziałami poziomymi. Wędrując po świecie architektury warto się mini zainteresować. Bo choć wiele z nich nie przetrwało wojny, wiele zostało mocno przebudowanych, to na szczęście całkiem sporo z nich zachowało swój charakter i doczekały się miana zabytków.

Klatka schodowa koszar na Westerplatte doskonale obrazuje stan polskiej architektury tuż po II Wojnie Światowej, miliony ton gruzu i dziesiątki lat odbudowy do dziś nie były w stanie zabliźnić tych ran. Warszawa, Białystok, Poznań, Jasło, Wieluń, Wodzisław, Żory i dziesiątki innych – foto wozówka.pl

Prawdziwe straty Polski w ludziach w latach 1939-1956.

Mówiąc o stratach wojennych przede wszystkim mamy na myśli ofiary ludzkie i najczęściej myślimy o zabitych, zapominając o wielokrotnie większej liczbie rannych, okaleczonych i osieroconych. Chodzimy na groby ofiar wojen, zapominając że wiele ofiar przeżyło i żyje nadal, ale bardzo potrzebuje pomocy. Media chętnie piszą o bohaterstwie żołnierzy, zapominając o milczących bohaterach wśród ludności cywilnej, ofiarach bestialstwa niemieckiego i radzieckiego okupanta, gwałtach, masowych egzekucjach, wywózkach na roboty przymusowe i odbieraniu Polakom dzieci przeznaczonych do zniemczenia. Współczesne wiadomości w swej poprawności politycznej mówią tylko o iluś tam milionach ofiar zabitych i zmarłych w wyniku działań wojennych. Zapominając że o wiele więcej niż zabitych było „tych pozostałych ofiar”. No cóż martyrologia się lepiej sprzedaje niż zwykła codzienna praca i pomoc potrzebującym żywym ofiarom wojny.

Prawdziwe straty w architekturze polskiej w latach 1939-1945.

Podobnie sprawa wygląda w przypadku budynków. Wiele z nich zupełnie traci swe budowlane życie, wiele jednak zostaje rannych i okaleczonych, albo dokonuje się na nich eutanazji już w warunkach pokojowych przyjmując zasadę że to tylko mur i cegła na cegle. Ja widzę to inaczej każdy budynek ma swoje życie i własną duszę na którą składają się po równo, zamysł architekta i inżyniera, ciężka praca budowlańców, a na koniec dziesiątki wspomnień i miłych chwil byłych i obecnych mieszkańców zwanych czasem lokatorami. Wszystko to składa się na „Budynek”.

Działania wojenne II wojny światowej, dwukrotne przejście frontu (1939 i 1944-1945), rabunkowa gospodarka III Rzeszy i powojenne wywózki większości infrastruktury przemysłowej do Związku Radzieckiego przyczyniły się do olbrzymich, wręcz niewyobrażalnych strat w zabudowie Polski. Budynki, fabryki, mosty i wiadukty były mordowane ogniem artylerii, bombami barbarzyńskiego lotnictwa, palone żywym ogniem z miotaczy płomieni, ranione granatami i kaleczone pociskami. W ramach wielkiej akcji niszczenia śladów polskości okupant prowadził nawet planowe wyburzenia zupełnie nowych i niezniszczonych obiektów, tylko dlatego że były świadectwem polskiej myśli technicznej. Ciężko ranne i umierające dobijali saperzy i ekipy wyburzeniowe. Te lżej ranne były operowane przez ekipy budowlane i architektów którzy lepiej lub gorzej dokonywali różnych zabiegów od chirurgii plastycznej okien i elewacji po zabiegi całkowitej rekonstrukcji ścian, dachu i wnętrzności. Pod koniec działań wojennych pojawiły się ekipy tzw. Biur Odbudowy, które przystąpiły do szacowania strat tkanki budowlanej w wyniku działań wojennych. Skala strat okazała się niewyobrażalna wiele miast przed które przeszedł śmiertelny walec frontu było zniszczone w 80-90%. Część tych strat była wynikiem planowego przygotowywania miast do obrony, jako miasta twierdze (Festung Breslau, Kolberg, Koenigsberg, Opeln i wielu innych). W wyniku takich działań wyburzono dziesiątki budynków i całych pierzei Warszawy, Gdańska, Elbląga, Wrocławia… Zmorą dla miast były też przygotowania artyleryjskie przed planowanym atakiem, wtedy w ramach planowego działania przez wiele godzin artyleria atakujących przez wiele godzin bombardowała dążąc do zrównania miasta z ziemią. Niektóre miasta miały tak mało szczęścia że przechodziły z rąk do rąk wielokrotnie i za każdym razem były bombardowane i ostrzeliwane przez obie walczące strony (takie kilkukrotne zdobywanie zniszczyło całkowicie miasto Wolin, które było nawet bombardowane z wody przez niemiecką marynarkę wojenną).

Kostrzyn nad Odrą stare miasto. Tak wyglądało wiele miast oddanych Polsce w ramach reparacji wojennych. Odbudowa trwa do dziś i końca nie widać. Nawet nie wiem co więcej napisać poza tym, że największym skarbem tego miasta był tzw. depozyt wojenny Reinefartha, ogromne składowisko broni i amunicji znalezione w podziemiach miasta całkiem niedawno – foto wozówka.pl

Krwawa odbudowa Polski po II wojnie Światowej.

Po wojnie przyszły lata „odbudowy” poprzez rozbiórkę, której celem było pozyskiwanie na tzw. „ziemiach odzyskanych” cegieł dla innych miast (w sumie ciekawa forma paranoi architektonicznej). Nastały lata brutalnej urbanistyki, kiedy na przykład dopiero co odbudowane kamienice przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie wyburzono aby poszerzyć defiladowy szlak. Zrównano z ziemią tereny wokół warszawskiego Dworca Głównego aby postawić pierwszy wieżowiec, symbol dominacji bratniego narodu radzieckiego. Sporo budynków o wiele bardziej ucierpiało podczas powojennej odbudowy niż podczas działań wojennych. Ze względów bezpieczeństwa i z potrzeby chwili skuwano elewacje, zrzucano wypalone piętra i balkony, usuwano symbole kapitalizmu. Zapał nowej urbanistyki ogarnął socjalistycznego człowieka, poszerzano zabytkowe staromiejskie uliczki pod place defiladowe, obwodnice i śródmiejskie parki. Wyburzono Pałac Teppera aby pod nim przebić trasę W-Z oczyszczono z zabudowy cały kwartał pod Dom Partii, „Odbudowa” trwała w najlepsze.

Nie wiem czy kiedykolwiek uda się wyczerpać ten temat więc zapewniam, że ciąg dalszy opowieści nastąpi już wkrótce.

Jesteśmy jednym narodem i jeśli nie będziemy się trzymać razem zawsze pierwsi zupełnie osamotnieni pójdziemy w śmiertelny bój bez szans na zwycięstwo. Bo honor jest ważny, ale najważniejszy jest interes narodu, bo naród nie może mieć honoru za wszelką cenę. Naród musi przetrwać.

autor: Adam Powojewski

Uwaga: Wszystkie materiały zamieszczone na stronie są naszego autorstwa i podlegają ochronie na podstawie ustawy o prawach autorskich. Wykorzystywanie, kopiowanie i powielanie bez zgody autora zabronione.