Zapraszam na inaugurację kolejnego architektonicznego dział na naszych łamach. Nowa szuflada będzie się nazywała „Architektura wodna,”  bo nie mieliśmy lepszego pomysłu na nazwę, a jest to zupełnie inna forma architektury, dla której nadrzędnym kontekstem, oczywiście poza funkcją jest położenie „na wodzie” i będziemy tu umieszczali wszystko co będzie związane z wodą i jej architektonicznym otoczeniem. Będzie więc o marinach, hotelach na wodzie, kanałach, śluzach, zaporach i zbiornikach retencyjnych.

Dzisiaj widoczną pamiątką odwiecznej morskiej pasji człowieka są malownicze porty, mariny i przystanie. Gdańsk Główne Miasto i marina. foto wozówka.pl

Woda, woda, wszędzie woda. Od zawsze była, jest i będzie nieodzownym składnikiem tworzenia architektury. Jest potrzebna dla przyszłych użytkowników, ale też jest jednym z największych zagrożeń dla każdej budowli. Z jednej strony budynek jest więc zagrożony wodą gruntową, której poziom jest bardzo zmienny i może zagrozić fundamentom, wodą powierzchniową (opadową), która przy większych opadach może wtargnąć do wnętrza, a z drugiej woda atakuje budynek od góry (deszczem, śniegiem i lodem). Przed wszystkimi tymi ewentualnościami każdy budynek trzeba dobrze zabezpieczyć. Są też sytuacje kiedy architektura po prostu musi skrzyżować swoje szlaki z większą wodą, rzeką, jeziorem, a nawet morzem. W takich wypadkach, ze względu na olbrzymią niszczącą siłę wody stopień skomplikowania projektu rośnie wielokrotnie. A mimo to ludzie zdając sobie sprawę z zagrożenia zawsze chcieli być blisko wody, która dawała życie i bezpieczeństwo przed innym człowiekiem. Od setek lat woda stanowiła najszybszy i najbezpieczniejszy szklak komunikacyjny i transportowy, więc dość szybko pojawiła się idea architektonicznej zabudowy portów i przystani, pomimo wielkiego zagrożenia. Pasjonaci historii na pewno kojarzą takie legendarne nazwy jak Atlantyda, czy Wineta (legendarne miasto u ujścia Odry do Bałtyku, które zniszczyło morze). Jednak oprócz tych mitycznych po dziś dzień istnieją bardziej namacalne ślady niszczycielskiego działania wody. Mało kto wie, że obecne nadmorskie miasteczka jaki Hel czy Łeba to relatywnie nowe osady powstałe obok ich starszych braci Starego Helu (opuszczonego przez mieszkańców po wielkim pożarze w XVI wieku, a następnie zniszczonego przez Bałtyk – obecnie w tym miejscu znajduje się reda portu wojennego), Starej Łeby (również zniszczonej przez morze, dziś wśród wydm można zobaczyć malownicze ruiny XIII wiecznego kościoła św. Mikołaja). Miłośnicy wakacji nad Bałtykiem z całą pewnością nie raz odwiedzali Trzęsacz, który w średniowieczu był oddalony od brzegu o prawie dwa kilometry, a dziś stoi na klifowym zboczu.

Trzęsacz ruiny kościoła św. Mikołaja, dawniej położonego na wzgórzu dwa kilometry od brzegu morza, a dziś na skraju umocnionego klifu. foto wozówka.pl

Chociaż największe dobowe pływy morza występują tylko w kilku miejscach na świecie, między innymi w okolicach Wysp Brytyjskich i Nowej Szkocji (wschodnia Kanada) gdzie sięgają 10 -20 metrów na dobę i są tam zjawiskiem zupełnie normalnym. Nie mniej groźne, bo dysponujące równie niszczycielską siłą są rzeki, które w porze deszczowej potrafią być równie zabójcze dla człowieka i architektury, a wiele nadrzecznych miast nie raz doświadczyło niszczycielskiej siły żywiołu wody. O ile architektura i mieszkańcy rejonów nadmorskich, nauczeni doświadczeniem, są przygotowani na nadejście kataklizmu, (sztormów, tajfunów i orkanów) to podniesienie się poziomu rzeki we Wrocławiu, Opolu, Warszawie czy Krakowie o 5-8 metrów (przy ~300cm stanu średniego) powoduje prawdziwą katastrofę. Jeżeli do tego uświadomimy sobie, jak wysoko woda potrafiła się podnieść względem tego co określa się średnim stanem rzeki i że tabliczki z zanotowanym poziomem wody na wysokości 3-4 metrów nad poziomem chodnika nie są czymś niezwykłym. To dopiero daje pogląd o sile i skali żywiołu.

Kurort Rathen w Saksonii. Namacalnym dowodem powodzi są małe czarne tabliczki na ścianie budynku z zaznaczonym stanem wody i datą. Budynek stoi na wzgórzu dwieście metrów od Elby przy normalnym stanie wody. foto wozówka .pl

Polska Perła architektury morskiej. W tych rozważaniach o architekturze i jej związkach z wodą nie sposób pominąć miasta, które powstało, jak to się kiedyś mówiło  na surowym korzeniu. Miasta które powstało z nicości, jako potrzeba chwili, kiedy Polska odzyskała niepodległość i otoczona przez nieprzychylnie nastawionych sąsiadów pilnie potrzebowała dostępu do morskiej drogi dostaw zaopatrzenia z jednej strony i drogi dla eksportu polskich produktów…

 

Architekturę “na wodzie” znaleźć można również w głębi lądu. Kanały, śluzy, pochylnie, syfony i skrzyżowania cieków wodnych nie są domeną miast nadmorskich. foto wozówka.pl

c.d.n.

Porty.

Zapory wodne, zbiorniki retencyjne, poldery

Młyny, folusze, śluzy i jazy.

Mariny i przystanie.

Mosty i kładki.

Moda na rewitalizację.

autor: Adam Powojewski

Uwaga: Wszystkie materiały zamieszczone na stronie są naszego autorstwa i podlegają ochronie na podstawie ustawy o prawach autorskich. Wykorzystywanie, kopiowanie i powielanie bez zgody autora zabronione.