Tak mawiają Anglicy i chyba coś w tym jest. Dom  musi zapewnić mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa, spokój, możliwość wypoczynku i schronienie na trudne chwile. Powinien być tak zaprojektowany żeby poza poczuciem komfortu dawał jeszcze szeroko rozumiane poczucie bezpieczeństwa przed wszystkimi zagrożeniami.

Mój dom moją twierdzą.

Nie mam wprawdzie paranoi bezpieczeństwa, ale jako zawodowy projektant zdaję sobie sprawę z niebezpieczeństw jakim musi sprostać dobry, bezpieczny dom. Zagrożenia czają się naprawdę z każdej strony zarówno ze strony ludzi, zwierząt jak i przyrody nieożywionej, a sporadycznie również z powietrza. Na początek kompendium wiedzy w skrócie.

Niebezpieczeństwo z ziemi. Pierwszym niebezpieczeństwem jakie czyha na budynek jest matka ziemia, czyli grunt. Podłoże na jakim będzie stał dom jest głównym parametrem wyjściowym przy planowaniu. Spoistość, nośność, stabilność i przepuszczalność gruntu są podstawą przy projektowaniu fundamentów, ich zbrojenia, szerokości i głębokości posadowienia. Dobrze dostosowane posadowienie budynku zapewni przyszłym użytkownikom bezpieczeństwo, nic nie powinno osiadać, zapadać, klawiszować, ani pękać. Jeżeli na etapie projektowania zaniedbaliśmy dobre rozpoznanie gruntu, to w najgorszym razie budynek może się zawalić, zjechać w całości lub części ze wzniesienia, a w najlepszym tylko trochę popęka. Jeżeli chcemy się budować w sąsiedztwie kopalni lub rejonie zagrożonym szkodami górniczymi, to konstrukcję należy zaprojektować zupełnie inaczej niż w przypadku stabilnego podłoża. A całe nasze życie składamy w ręce geologa, konstruktora i architekta, dlatego nie warto na tym oszczędzać.

Niebezpieczeństwo z powietrza. Dość poważnie bagatelizowane na etapie projektowania, jednak w mediach dość często przewija się tematyka zerwanych dachów. Po części wina leży w projektach, po części w wykonawstwie i niskiej kulturze budowania. Zjawiska pogodowe są bardzo często niemierzalne i nie ma na nie precyzyjnych norm, przy obliczeniach przyjmuje się zmierzone wcześniej parametry siły wiatru, przy założeniu określonych zachowań żywiołu. Niestety ten zmierzony wcześniej żywioł potrafi przybrać siłę niespotykaną nigdy wcześniej i uderzyć w zupełnie nieoczekiwanym rejonie kraju. Przewagę w takim wypadku mają obiekty zaprojektowane i zrealizowane górzystych lub nadmorskich rejonach kraju, czyli tam gdzie zjawisko bardzo silnych wiatrów jest standardem. Przeciętny wiatr halny lub orkan osiąga siłę 100-150km/h (kilometrów na godzinę), rekordowy zanotowany w Polsce na Podhalu w 1968 roku osiągnął siłę prawie 300km/h. A to może mieć wpływ na nasz domo i drzewa rosnące w bezpośrednim sąsiedztwie.

Zielone niebezpieczeństwo. Drzewa, krzewy, chwasty. Niby niegroźne, ale mogą uprzykrzyć życie. Legalne wycięcie drzewa na własnej posesji wymaga płatnego, pisemnego pozwolenia z właściwego urzędu (za samowolę grożą wysokie kary finansowe). Jeżeli zaniedbana wysoka roślinność zniszczy lub uszkodzi cokolwiek na posesji sąsiada (dom, samochód, ogrodzenie), to straty będziemy musieli pokryć z własnej kieszeni. Jeżeli na naszej pustej działce stoi najwyższe w okolicy drzewo, to możemy być prawie pewni że któregoś pięknego lata podczas burzy z piorunami drzewo zostanie unicestwione, a my akurat będziemy „w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie”.

Wściekła fauna. Mieszkańcy wsi i małych miasteczek, gdzie przyroda ożywiona nawiedza posesje siejąc zniszczenie w obejściu i uszkadzając samochody zdają sobie sprawę z zagrożeń i są na nie przygotowani. Jednak dla nowych osadników (uciekinierów z miasta) kontakt oko w oko z sarną, krową, czy lisem może być dużym zaskoczeniem. Dlatego dobre ogrodzenie to podstawa, niedźwiedzia wprawdzie nie zatrzyma, ale dla większości dziko żyjących w Polsce drapieżników będzie wystarczającą przeszkodą. Dla niedźwiedzi i innych dużych dzikich zwierząt skuteczną zaporą są ogrodzenia elektryczne zwane też elektrycznymi pastuchami. Jako że niedźwiedzie nie są aż tak rozpowszechnionym okazem dzikiej fauny, dużo większe zagrożenie stanowią raczej pszczoły, osy i inna latająca zaraza. Bardzo uciążliwe są też milusie koteczki zanieczyszczające nam wypielęgnowany trawnik i załatwiające swoje potrzeby do doniczek na parapetach. Przed tym wszystkim można się ochronić stosując właściwie dobrane ogrodzenie z solidną podmurówką (cokołem, podwaliną) i dobrze pomyślanym zakończeniem górnej krawędzi.

Zagrożenia komunikacyjne. Ilość przydrożnych krzyży przy drogach dobitnie świadczy o zagrożeniach płynących z polskich dróg. W tym wypadku szczególnie zagrożone są posesje położone bezpośrednio przy drogach gminnych i powiatowych, wyjątkowo słabo chronionych przez lokalnych szeryfów. Ty głównym zagrożeniem są oczywiście młodzi wyścigowcy (na wszystkim co ma dwa lub cztery koła), miłośnicy jazdy na podwójnym gazie, stuletni dziadkowie, walczący z czasem przedstawiciele handlowi i ciężarowi uciekinierzy przed viatollem. Poza stuletnimi dziadkami wszyscy oni traktują lokalne drogi jak tor wyścigowy gdzie nie obowiązują żadne przepisy. Szczególnie dobrze widać to na mniejszych lokalnych drogach, a dowodem zawsze są przewrócone płoty, złamane latarnie i poobijane, odarte z tynku ściany budynków, na lokalnych zakrętach śmierci. Jeżeli już musimy postawić dom przy samej drodze to najlepiej w taki sposób żeby zasłaniał i wygłuszał on użytkową część ogrodu od drogi. Dobrze tez byłoby ściany szczególnie narażone na bezpośrednie uderzenie wykonać jako żelbetowe wzmocnione, koszt porównywalny do tradycyjnego wykonania, ale może uratować życie. Wzmocnienie ogrodzenia tak aby było samochodoodporne raczej nie wchodzi w grę ze względu na olbrzymi koszt, no chyba, że zagrożony odcinek ogrodzenia ma tylko kilka metrów szerokości. Dla lekkich paranoików dobrym zabezpieczeniem przed motoryzacją wpadającą do ogródka może być też mur murowany oporowy obsypany od ogrodu piaszczystym wałem.

Niebezpieczne media. Dobrodziejstwa cywilizacji, bez których nie potrafimy się obejść również potrafią być śmiercionośne, nawet bez udziału osób trzecich. Gaz. Niedawny wybuch gazociągu uświadomił wszystkim, że daleko posunięty liberalizm w wydawaniu pozwoleń na budowę w pobliżu dużych linii przesyłowych gazu, prędzej czy później pochłonie ofiary w ludziach i dobytku (w Warszawskiej rotundzie zginęło 49 osób, w wieżowcu w Gdańsku zginęły 22 osoby w Jankowie Przygodzkim dwie osoby). Prąd. Nieco mniej niebezpieczne dla użytkowników są instalacje elektryczne niskiego napięcia, zasilające budynek, wiadomo że lepszą opcją są przyłącza prowadzone pod ziemią, ponieważ są mniej narażone na uszkodzenie przez czynniki atmosferyczne, a nawet ich uszkodzenie nie powoduje bezpośredniego zagrożenia dla domowników, jak to ma miejsce przy zerwaniu linii napowietrznych. Woda. Wodociąg sam w sobie nie stanowi bezpośredniego zagrożenia, jednak w kontakcie z prądem może zabić. Tak samo sprawa się ma w wypadku szamba szczelnego, nie wygląda groźnie, a jednak od czasu do czasu słychać w mediach o utonięciach w szambie (rekord sprzed kilku lat to trzy osoby, jedna się topiła a dwie niosły pomoc…).Dlatego właz do szamba zawsze powinien być bardzo dobrze zabezpieczony przed dostępem dzieci. Nowoczesne media wymagają właściwego podejścia do reżimu serwisowego, a wszelkie zaniedbania naprawdę zagrażają życiu i zdrowiu ludzi.

Uciążliwe sąsiedztwo. Wybierając działkę pod budowę domu nie mamy żadnego wpływu na sąsiedztwo. Jeżeli sąsiednie działki są już zabudowane koniecznie trzeba odwiedzić sąsiadów, aby mieć pojęcie z kim będziemy dzielili ogrodzenie. Krótka rozmowa z potencjalnym sąsiadem powie więcej niż godzinny monolog pośrednika handlu nieruchomościami. Niezrównoważony sąsiad potrafi ni tylko uprzykrzyć życie, ale może tez negatywnie wpłynąć na wartość nieruchomości. Uciążliwe sąsiedztwo to nie tylko nieprzyjemny w obyciu człowiek, ale również wykonywana przez niego praca. Na długiej liście uciążliwości sąsiedzkich są między innymi, głośne psy, przydomowe zakłady produkcyjne, usługowe i warsztaty samochodowe, palenie śmieci, codzienne koszenie trawnika, nocne libacje i wieczne awantury domowe i wiele, wiele innych.

Złodziej. Kiedyś bezpieczeństwo zapewniała odpowiednia lokalizacja, grube mury, wieże, fosy, małe okienka strzelnicze i uzbrojona po zęby uzbrojona załoga gotowa odeprzeć każdego agresora. Czasy się jednak zmieniły, agresor się ucywilizował, wyposażył w nowinki techniczne, a przede wszystkim stał się mądrzejszy. Teraz aby ukraść z banku fortunę, wcale nie trzeba się do niego osobiście włamywać, wystarczy odpowiedni specjalista i dostęp do internetu. Podobnie jest z nowoczesnymi, naszpikowanymi elektroniką domami. Zwykły dom nie jest w stanie oprzeć się fachowemu złodziejowi, który z łatwością włamie się do każdego budynku, przez uchylone okno połaciowe, piwniczne czy garaż. Aby spenetrować tzw. inteligentny dom złodziej musi przez bezprzewodowo wyłączyć alarm, następnie również bezprzewodowo otworzyć sobie drzwi, np. garażowe (takie na pilota za „zylion” złotych), następnie wjechać na podjazd samochodem z napisem przeprowadzka i … . Przy takim scenariuszu możemy mieć pewność że żaden z sąsiadów nawet się nie zorientuje ze to włamanie. Bardzo rozpowszechnione systemy alarmowe bardziej utrudniają życie codzienne mieszkańcom, niż złodziejowi często informując o swojej obecności tanim pomarańczowym kogutem zamocowanym na elewacji, wyszkolonego złodzieja jednak nie powstrzymają. A są przy tym doskonałą wskazówką, że w budynku znajduje się coś cennego (złodzieje dojrzeli, nauczyli się obserwować i wytypować wartościowe cele). Postęp nowoczesnych technologii z systemem monitoringu bardziej jest na rękę złodziejom niż użytkownikom i warto o tym pamiętać szpikując dom dalekowschodnią elektroniką.

autor: Adam Powojewski

Uwaga: Wszystkie materiały zamieszczone na stronie są naszego autorstwa i podlegają ochronie na podstawie ustawy o prawach autorskich. Wykorzystywanie, kopiowanie i powielanie bez zgody autora zabronione.