Budownictwo i w ogóle budowanie to temat bardzo obszerny i złożony z bardzo wielu różnych aspektów. Skala jego olbrzymiego skomplikowania opiera się na wyjątkowo dużej liczbie teoretycznie zupełnie ze sobą niepowiązanych elementów. Jest tu fizyka budowli (projektu i materiałów budowlanych) i stosunki międzyludzkie (na linii inwestor, projektant, wykonawca) jest też zderzenie oczekiwań i możliwości finansowych oraz zderzenie wyczytanej teorii z wieloletnią praktyką. A inwestor prawie zawsze jest pozostawiony samemu sobie.

 

Budowlany profesjonalizm to nie tylko „dobra gadka” handlowca sprzedającego budowlaną usługę. Fachowość dobrej ekipy widać na każdym kroku od doświadczonych pracowników i wyposażenia firmy aż po wszechobecny porządek. foto wozówka.pl

Stosunki panujące na budowie i mroczna ludzka mentalność.

W złożonej relacji kiedy doświadczony wykonawca staje naprzeciwko niedoświadczonego inwestora, ten drugi zawsze stoi na przegranej pozycji. Nie dość, że posiada tylko minimalną wiedzę budowlaną to jeszcze dość często trafia na bezwzględnego cwaniaka, który w taki czy inny sposób „wyjdzie na swoje”. Dodatkowo trzecią stroną w konflikcie jest szeregowy pracownik wykonawcy, który nierzadko chce się wzbogacić „okruchami z pańskiego stołu.” Te mocno skomplikowane relacje mają niestety duży wpływ na atmosferę na budowie i realne koszty inwestycji jakie trzeba będzie zapłacić na końcu inwestycji. Najbardziej cierpi na tym inwestor, który w niesprzyjających okolicznościach jest oszukiwany dwa razy, po pierwsze przez nierzetelnego wykonawcę (właściciela firmy, brygadzistę, itp.) po drugie przez zwykłych pracowników, którzy najczęściej nie pilnowani zawsze mają pełne kieszenie „oszczędności”. Najbardziej boli oczywiście to że szeregowi pracownicy dość często wyznają zasadę, że jak nikt nie patrzy im na ręce to trzeba korzystać… Sam nie raz słyszałem ciche hasło przyzwolenia  – „na co czekasz przecież nikt nie patrzy, jak by inwestor pilnował to co innego, a skoro nie pilnuje to mu nie zależy…”

Czysta i schludna robota, równe spoiny, precyzyjne szalowania są świetną wizytówką zarówno firmy jak i dobrego nadzoru na budowie. foto wozówka.pl

Budowlany profesjonalizm.

Budowę można realizować inaczej, niestety to kosztuje, bo solidny wykonawca z dobrymi referencjami nie stoi i nie czeka na pracę. To praca i dobra płaca czeka na niego, więc może wybierać w zleceniach robiąc coraz lepsze, trudniejsze i lepiej płatne zlecenia. Oczywiście on też boryka się z takimi samymi problemami jak inwestor, pogodą spowalniającą prace, kłopotami z dostawami, reklamacjami wadliwych materiałów. Jego też dotyczą problemy z drobnymi kradzieżami, pijaństwem, symulowaniem pracy. Solidny wykonawca dając gwarancję na roboty musi zadbać o rzetelny nadzór minimalizujący wszystkie utrudnienia na budowie. Jego problemy z pracownikami są tylko jego, a inwestor nie tylko nie musi o nich wiedzieć, a najważniejsze że nie musi za nie płacić. Niestety takie rygorystyczne podejście właściciela firmy wykonawczej do pracowników połączone z jasno określonym regulaminem pracy może oznaczać duże pozapłacowe koszty. Niestety jakość kosztuje i nie mówię tu tylko o nie tylko finansach, ale też o dobrym imieniu firmy, którą nierzetelny pracownik potrafi szkalować w internecie. Dlatego też poszukując opinii o potencjalnym wykonawcy warto zasięgnąć opinii w internetowej sieci biorąc jednocześnie poprawkę na to że każdy może wpisać swoją nie zawsze uczciwą opinię. Jeżeli spotkamy się z negatywnymi opiniami tylko ze strony byłych pracowników, a nie niezadowolonych klientów to możemy mieć prawie pewność, że „obsmarowana firma” ma duże wymagania w stosunku do pracowników. A duża ilość internetowej nienawiści wcale nie musi się przekładać na niską jakość firmy wykonawczej. Każda solidna, renomowana firma wykonawcza zwłaszcza taka z dużym doświadczeniem zawsze będzie miała bogatą i łatwą do sprawdzenia listę referencyjną realizacji. Wystarczy wejść na stronę popatrzeć na realizację, a jeden telefon do byłego klienta wykonawcy rozwieje wszystkie wątpliwości.

Więźbę dachową da się złożyć z chirurgiczną precyzją. Precyzyjnie rozłożone krokwie i starannie wypoziomowane kleszcze krokwi, a wszystko skąpane w impregnacie do drewna. foto wozówka.pl

Prawdziwe budowlane rzemiosło.

Kiedyś tytuł budowlańca, murarza, cieśli, czy dekarza oznaczał że inwestor ma do czynienia z doświadczonym profesjonalistą, który ma ogromną wiedzę i wieloletnie doświadczenie zawodowe. Oglądając zatwierdzone dokumentacje projektowe sprzed pół wieku nie mogę wyjść z podziwu jak tamci budowlańcy, murarze, cieśle i dekarze potrafili na podstawie dwóch kartek formatu A3 poprawnie zbudować i wykończyć dom. Rozmawiając z projektantami, architektami i konstruktorami starszej daty zawsze jestem pełen podziwu dla ich doskonałej wiedzy fachowej i znawstwa rzemiosła budowlanego. Prawdziwe rzemiosło to nie tylko praca, ale również wielka życiowa pasja tych ludzi widoczna na każdym kroku tworzenia dokumentacji projektowej. Wielkie uczucie w każdym słowie opisującym doszlifowaną niczym diament koncepcję, ogromna precyzja z jaką opisują szczegóły projektów budowlanych i staranne przemyślenie każdego detalu. Zawsze fajnie jest obserwować ten sam rzemieślniczy profesjonalizm i płynąca z głębi serca pasję jaką wkładają w swoją żmudną pracę murarze wznoszący kolejne kilometry kwadratowe murów. Ja szczególnie lubię patrzeć na niesłychaną wirtuozerię doświadczonych cieśli przy obróbce budowlanego drewna na więźbę, ganek czy taras. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że mało kto ma szansę widzieć przy pracy prawdziwych pasjonatów, a jeszcze mniej inwestorów potrafi docenić ich kunszt. Bowiem większość inwestorów ma niestety do czynienia z ludźmi którzy za budowanie domów wzięli się z braku innej pracy, do której posiadali jakieś tam wykształcenie. Ja przy wielu wizytach na budowie, z perspektywy czasu porównując jak pracują doświadczeni budowlańcy, a jak próbują budować amatorzy po kilku dniowym przyuczeniu, sam się dziwię dlaczego nikt nie weryfikuje ich kwalifikacji, eliminując partaczy z rynku. Niestety czasy się zmieniły, a dobry pracownik budowlany stał się prawdziwą rzadkością, toteż nie często można go spotkać na placu budowy. Więc z braku wykwalifikowanych rąk do pracy za budowlankę biorą się wszyscy, czego efektem jest niska jakość projektów i jeszcze niższa jakość wykonywanych robót budowlanych.

Nowoczesne technologie z drewna klejonego trafiają na budowę już jako gotowe elementy więc nie ma miejsca na pomyłki. foto wozówka.pl

Opór budowlanej materii.

Dobre , doświadczone firmy bez przerwy zmuszone są walczyć z konkurencją, ekip z łapanki, zniżać się do dumpingowych cen grupek niezrzeszonych,  pracujących na czarno i nieubezpieczonych amatorów bez budowlanego wykształcenia. Trzeba zdawać sobie sprawę, że dodatkowym nieuwzględnianym kosztem niskiej ceny są budowlane niedoróbki, pomyłki i niezgodności z zatwierdzonym projektem oraz kosztowne poprawki niezauważonych w porę usterek. Dobra, poprawnie prowadzona budowa to nie tylko dobry projekt i niska cena. Konieczny jest też dobry ciągły nadzór zarówno kierownika budowy, który nadzoruje całość, ale też nadzór poszczególnych kierowników branż i  odcinków, czy etapów robót budowlanych. Pracownik budowlany kiedy jest starannie nadzorowany, a do tego jeszcze precyzyjnie rozliczany z wykonanej pracy i zużytych materiałów woli poszukać innej pracy niż dostosować się do jakichkolwiek zasad. Zasad które dają duże finansowe korzyści zarówno pracodawcy jak i pracownikowi. Wśród pracowników budów wciąż pokutuje przesąd że lepiej zrobić dwie dobrze płatne, ale niezobowiązujące „fuchy” (najlepiej na czarno), niż związać się z pracodawcą na stałe. Fucha ma to do siebie że wykonawca „duch” zrobi coś, zainkasuje pieniądze, a potem szukaj inwestorze wiatru w polu, szczególnie jeśli trzeba zrobić poprawkę „fuchy”. Niedoświadczony inwestor tylko raz daje się złapać na pułapkę „fuchy”, kiedy stopień skomplikowania małej taniej robótki i koszty dodatkowe gwałtownie zaczynają rosnąć. Potem okazuje się że ustna umowa z wykonawcą nie obejmowała wypożyczenia narzędzi, rusztowań, pracy w nadgodzinach, dodatkowych zakupów elektronarzędzi specjalnie na tę okoliczność. I na koniec zatrudniony prywatnie „spec”, po wzięciu sporej zaliczki bardzo przeprasza, ale musi zniknąć na dwa tygodnie, wykończyć inną „fuchę”.

A przysłowiowym gwoździem do trumny jest obowiązek szkolenia, których pracownicy wolą unikać jako czegoś co szkodzi ich wypracowanej przez lata praktycznej wiedzy.

Jak wybrać właściwego wykonawcę?

c.d.n.

autor: Adam Powojewski

Uwaga: Wszystkie materiały zamieszczone na stronie są naszego autorstwa i podlegają ochronie na podstawie ustawy o prawach autorskich. Wykorzystywanie, kopiowanie i powielanie bez zgody autora zabronione.