Są w naszym kraju miejsca niesamowicie nasycone ciekawą historią i unikalną architekturą. Miejsca do których zmierzają co roku tysiące pasjonatów i turystów. Takim miejscem jest Półwysep Helski ze swoimi militarnymi atrakcjami.

Bateria nr 31 im. Heliodora Laskowskiego.

Moje wpisy zawsze powstają w sposób zupełnie nieoczekiwany. Tym razem też zaczęło się nietypowo, od gry komputerowej „Medal of Honor”. Tysiąc pytań dotyczących przede wszystkim historii zawartej w grze, samego miejsca, ludzi i ich losów. Na Tarawę nie pojedziemy z oczywistych względów, Wyspy Gilberta są trochę za daleko. Ale jest takie miejsce w Polsce gdzie wąski pas lądu wcinający się kilkanaście kilometrów w głąb morza pełen jest pamiątek militarnej przeszłości. Zapraszam na moją opowieść i wirtualny spacer po Rejonie Umocnionym Hel.

Zawsze mam problem jak zacząć kolejny wpis. W głowie kłębią się tysiące myśli i gotowych zdań, czas mija, tekst wciąż nie jest gotowy, ilość roboczych notatek rośnie, zaczyna też brakować tematycznych stron internetowych na które bym nie zajrzał. Tym razem rozwiązaniem okazało się przypadkowe wsparcie mojego syna, który odkrył niedawno grę „Medal of Honor Pacific Assault”. Zaczęło się jak przy typowej „strzelance” na szczęście dość szybko przyszło ciekawskie opamiętanie.Dzieci mają to do siebie że potrafią zadać bardzo trafne i wyjątkowo dorosłe pytania. W mojej prywatnej metodzie wychowawczej staram się uczyć je świata poprzez opowiadanie o nim w naturalnej scenerii. Łatwiej mi mówić choćby o moście, stojąc na nim i pozwalając dziecku w sposób obrazowy zrozumieć jak taki most jest zbudowany i jak działa. Sucha teoria wygłaszana przy obiedzie jakoś słabo jest przyswajana przez młodzież. Kształtując nowych obywateli nie można unikać tematów trudnych i „niepolitycznych” zasada jest prosta musi być szczerze, uczciwie i w sposób jak najbardziej przyswajalny dla młodego chłonnego umysłu.

Stanowiska baterii nr 31 im. Heliodora Laskowskiego to jeden ze sztandarowych punktów wycieczek pasjonatów historii. Ustawiona na stanowisku radziecka armata B13 wymagała wylania dodatkowej 40 centymetrowej warstwy betonu, po prostu Boforsy były wyższe foto. Wozówka.pl

Jakie fortyfikacje można znaleźć na Helu?

Koniec wstępu, wracamy więc do meritum sprawy. Stara dobra gra „Medal of Honor” w naszym wypadku „Pacific Assault” opowiada o zmaganiach wojennych na Pacyfiku i bitwach o poszczególne wyspy i atole. Natychmiast pojawiły się pytania kto z kim, gdzie to jest i czy tam pojedziemy pooglądać fortyfikacje. Proste problemy w stylu kto z kim i dlaczego rozwiązujemy od ręki, jednak inne bardziej skomplikowane trzeba obudować zrozumiałą teorią wprowadzającą w zagadnienie. Idealna okazja nadarzyła się w lipcu, w ramach wakacyjnych eskapad udało się dotrzeć na półwysep i do samego Helu. O unikalnej lokalnej architekturze portowych miasteczek opowiem innym razem. Teraz naszym celem było jak najdokładniejsze zwiedzenie unikalnych helskich fortyfikacji. Nie tylko polskich przedwojennych, ale również niemieckich z czasów okupacji. Dzięki nim udało nam się odpowiedzieć na wiele nurtujących pytań fortyfikacyjnych w stylu co jak i dlaczego. Tak na marginesie dodam, że z punktu widzenia rodzinnych wakacji Hel jest idealnym miejscem dla miłośników fortyfikacji. Bez obaw można zostawić piękniejszą część rodziny z turystycznymi atrakcjami każdego z tutejszych nadmorskich miasteczek i plaż, a samemu wyruszyć w teren.

Znajdujące się pod każdym stanowiskiem armaty Bofors kal.152,4mm magazyny pocisków i ładunków miotajacych, stanowią teraz ciekawą i surową za razem izbę muzealną. foto wozówka.pl

Największym szczęściem większości helskich fortyfikacji jest to, że jeszcze do niedawna znajdowały się na terenach administrowanych przez Wojsko Polskie. Dzięki temu w znacznym stopniu uniknęły większych zniszczeń i zezłomowania wartościowych historycznie elementów metalowych. Wszystkie umocnienia Rejonu Umocnionego są bardzo dokładnie przemyślane i zaprojektowane pod kątem pól ostrzału i doskonałego wpisania się w wydmowy, leśny krajobraz. W każdym miejscu półwyspu można trafić na wojenne pamiątki. Jest tu wszystko od wojennej „drobnicy”, dla miłośników biegania z wykrywaczem począwszy. Są przedwojenne lekkie stanowiska baterii przeciwdesantowych kal 105 mm wyposażone w armaty Schneidera. Jest ikona polskich fortyfikacji Helu, bateria nr 31 im. Heliodora Laskowskiego (pomysłodawcy Helskich umocnień) pierwotnie uzbrojona w szwedzkie Boforsy kal. 152,4mm, a obecnie radzieckie B13. Są tu superciężkie niemieckie stanowiska baterii nadbrzeżnej Schlezwig-Holstein dla armat kalibru 406mm z koncernu Kruppa. Na stacjonarne podstawy trafiły tu gotowe wieże pierwotnie przeznaczone dla niemieckich pancerników typu H (większych i potężniejszych niż „Bismarck”).

Jednym z najważniejszych elementów obrony pasywnej baterii nabrzeżnej są miny morskie, dzięki którym można zminimalizować ryzyko ataku nieprzyjaciela od morza. foto wozówka.pl

Jak się w ogóle buduje fortyfikacje nadbrzeżne?

Chociaż nasz półwysep to nie wyspa Betio na Tarawie to zasady budowania ufortyfikowanych stanowisk obronnych w bezpośrednim sąsiedztwie wybrzeża są nieco inne niż w głębi lądu. W obu przypadkach mamy tu do czynienia z bardzo niewielkim silnie ufortyfikowanym obszarem o charakterze piaszczysto wydmowym. Zbliżony jest też kształt obu ufortyfikowanych obszarów, długi i wąski teren co idealnie sprzyja nacierającym i bardzo mocno utrudnia obronę przeciwdesantową. W obu przypadkach zakładano, że nie da się ufortyfikować samego brzegu, bo takie umocnienia łatwo mogłyby paść ofiarą artylerii okrętowej. Nie można też bezkarnie zmieniać naturalnego ukształtowania terenu, ponieważ grozi to zalaniem stanowisk podczas sztormów. Bardzo trudno byłoby zamaskować stanowiska bojowe na płaskiej plaży a i okopanie się w podmokłym piasku też nie byłoby możliwe bez betonowych prefabrykatów.

Wejście do magazynów amunicyjnych stanowiska baterii Cyplowej. Pancerne dwuczęściowe drzwi pomagające w ewakuacji na wypadek uszkodzenia jednej części zawsze zostaje druga. Drzwi te nie były gazoszczelne. foto wozowka.pl

Prefabrykatów których dziś wiele można spotkać na bałtyckich plażach, ale to już historia późniejsza bo powojenna. Ewenementem fortyfikacyjnym helskich fortyfikacji są schrony bojowe Sęp i Sokół w Ośrodku Oporu Jastarnia, które ulokowano całkowicie na plaży, w założeniu miały bronić plaży i podejść do niej od strony morza. Tymczasem takie umiejscowienie skazywało je na szybkie zlokalizowanie i zniszczenie przez ciężką artylerię okrętową. Ulokowane dokładnie w ten sposób japońskie stanowiska artylerii nabrzeżnej kalibrów 203, 140 i 127mm pomimo nie wykrycia ich przez amerykański zwiad lotniczy zostały w 1943 roku w czasie desantu unieszkodliwione w kilka godzin przez amerykańskie pancerniki. Generalnie obie umocnione lokalizacje na których nie było możliwości głębszego wkopywania stanowisk w ziemię, wykonywano je zatem „w górę” nadsypując teren (ze względu na wysoki poziom wody gruntowej) można było w ten sposób dowolnie kształtować ziemne maskowanie i oczyszczać kierunki prowadzenia ognia z izb bojowych. Trzeba było też znaleźć inne sposoby na zabezpieczenie obiektów fortyfikacyjnych przed wykryciem przez zwiad lotniczy i związany z nim ostrzał artyleryjski i bombardowanie z powietrza. Doskonałym rozwiązaniem okazały się siatki maskujące rozpięte na drzewach i słupach.

Przedsionek magazynów amunicyjnych, widać windę którą transportowano pociski i ładunki miotające. Bezpośrednio do stanowiska artyleryjskiego. Małe drzwiczki obok windy to wyjście ewakuacyjne. Za nimi zwyczajowo znajdował się mur z cegły pełnej od zewnątrz zamaskowany tynkiem. foto wozowka.pl

Po trzecie. Trochę teorii o fortyfikacjach nadbrzeżnych.

Sama budowa w odosobnionym terenie wymagała odpowiedniego przygotowania. Zgromadzenie odpowiedniej ilości przeszkolonych oddziałów inżynieryjnych i niezbędnych materiałów w obu wypadkach musiało być prowadzone maksymalnie dyskretnie, ze względu na ryzyko wykrycia przez nieprzyjaciela. Do tego dochodzą ogromne problemy logistyczne z samym zaopatrzeniem w materiały do budowy fortyfikacji. Na Tarawie ze względu na dużą odległość od wysp macierzystych, na Helu ze względu na konieczność ukrycia budowy stanowisk artyleryjskich mających w swym zasięgu Gdańsk, do którego rościły sobie prawa Niemcy.

Taka mała ciekawostka ta brukowana droga to oryginalna droga zaopatrzeniowa stanowisk bojowych. foto wozowka.pl

c.d.n.

autor: Adam Powojewski

Uwaga: Wszystkie materiały zamieszczone na stronie są naszego autorstwa i podlegają ochronie na podstawie ustawy o prawach autorskich. Wykorzystywanie, kopiowanie i powielanie bez zgody autora zabronione.