JAK ZNALEŹĆ DOBRY KEMPING?

Znane powiedzenie mówi „Koń jaki jest każdy widzi”, jak wszędzie także tutaj pierwsze wrażenie jest najważniejsze i to właśnie ono decyduje o tym czy klient zostanie, czy ucieknie do konkurencji. A klienci są różni i mają różne upodobania i oczekiwania. Jedni kochają upalny letni kempingowy gwar i ścisk nad wodą, inni wręcz przeciwnie, wolą ustronne leśne zacisze i szum drzew nad głową. Jednak wszystkich łączy jedno, miłość do turystyki karawaningowej. Wszyscy oni są jednak całkowicie zdani na tych którzy żyją z ich pasji, czyli sprzedawców usług kempingowych. Tych zaś bardzo łatwo można sklasyfikować pod względem sposobu prowadzenia kempingu. Mamy więc przyjacielskich ciepłych pasjonatów i zimnych wyrachowanych biznesmenów. Jedni dobrze się bawią prowadząc obiekty w których oferują domową atmosferę, gdzie każdy przyjezdny jest najmilszym gościem. Drudzy wszystko przeliczają na żywą gotówkę.

Kemping „Olza” w Cieszynie ma ogromny, szkoda że niewykorzystany potencjał turystyczny. Brakuje mu dobrego gospodarza i pomysłu na stworzenie unikalnego „klimatu miejsca”. foto wozówka.pl

KEMPINGÓW JEST W POLSCE NAPRAWDĘ DUŻO, NIESTETY TYCH NAPRAWDĘ DOBRYCH WCIĄŻ BRAKUJE

Dużo podróżując turystycznie jak i zawodowo często mam możliwość korzystania z usług bardzo wielu kampingów. Daje mi to możliwość dokładnej obserwacji tego dość specyficznego rynku usług, na którym doskonale widać, że jak nigdzie indziej decyduje klient. A trzeba powiedzieć, że miłośnicy karawaningu to bardzo trudny, wymagający i świadomy klient. Do tego klient stadny i silnie zintegrowany w swojej społeczności dzięki dziesiątkom internetowych forów, grup dyskusyjnych i klubów karawaningowych. Jedna szybko rozchodząca się plotka łatwo może wypromować lub zniszczyć każdy kamping, czy pole namiotowe. Kamperomaniacy całymi bowiem miesiącami dyskutują w sieci o miejscach godnych polecenia i tych które lepiej omijać z daleka. A snując wakacyjne plany bardzo skrupulatnie sondują wszystkie potencjalne lokalizacje na podróżniczym szlaku. Kto potrafi zaoferować im godziwe warunki pobytu i rekreacji oraz dobrze wyposażoną bazę może liczyć na pełne obłożenie nawet poza sezonem wakacyjnym. Nic więc dziwnego, że jedne kempingi stoją puste, a na innych trzeba rezerwować parcelę na kilka tygodni naprzód.

Ogrodzony fragment parku miejskiego ktoś o ogromnej fantazji nazwał Kempingiem, niestety turyści nie podchwycili „żartu”. „Kemping” stoi pusty i wciąż szuka gospodarza. foto wozówka.pl

POTENCJAŁ KEMPINGU JAKO BAZY WYPADOWEJ DO ZWIEDZANIA REGIONU

Prowadzenie kampingu to biznes jak każdy inny, trzeba tylko zaoferować odpowiedni produkt, za odpowiednią cenę w najlepszym możliwym miejscu. Wydawałoby się, że to nic trudnego, a tymczasem każdy z nas karawaningowców zna przynajmniej kilka takich miejsc, które choć położone w urokliwym miejscu wciąż świecą pustkami. Jednym z bardzo ciekawych miejsc o dużym potencjale jest Cieszyński kamping Olza. Położony dosłownie dwa kroki od granicznej rzeki, w jednym z najstarszych i najlepiej rozpoznawalnych miast transgranicznych w Polsce. Jest doskonałym przystankiem na trasie na Bałkany i świetną bazą wypadową do zwiedzania północnych Czech i Słowacji. Sama lokalizacja na dawnym pograniczu sprawia, że okolica obfituje w unikalne regionalne atrakcje kulturalne i turystyczne. Przed głównym wejściem do obiektu znajduje się staw z wypożyczalnią kajaków i rowerów wodnych kilka placów zabaw dla dzieci, dwa urocze parki z wodospadami i szumiącymi strumieniami. Kilkaset metrów dalej od wielu lat działa letni basen z dużą zjeżdżalnią, drugi większy kompleks basenowy znajduje się w czeskiej części miasta. Do tego wszystkiego dziesiątki kilometrów widokowych górskich tras spacerowych ale też idealnych na rower, motocykl czy samochód. No i jeszcze wszystkie malownicze zbiorniki wodne w okolicy.

„Bunkier sanitarny ze stanowiskiem NPS” (to oczywiście nasz kiepski żart). Faktem niestety jest, że zamiast zintegrować pawilon kuchenno-sanitarny na tyłach budynku wejściowego wydano masę pieniędzy na postawienie tego czegoś, zapominając o jakimkolwiek otwartym zadaszeniu i zabierając najlepsze parcele dla kamperów i przyczep. foto wozówka.pl

KLUCZEM DO SUKCESU JEST WPASOWANIE KEMPINGU W TURYSTYCZNE ŚRODOWISKO

W promieniu pół godziny jazdy samochodem znajdują się bardzo atrakcyjne całoroczne kurorty Ustroń i Wisła, a nieco dalej Szczyrk. W zasięgu 45 minut jazdy jest też zabytkowe perełki architektury Ołomuniec i Ostrawa która oferuje również unikalny ogród zoologiczny. Jakieś dwa kilometry od kempingu w Czeskim Cieszynie znajduje się bardzo ważny węzeł kolejowy czeskich kolei krajowych i regionalnych szynobusów REGIONOVA. Czescy przewoźnicy w komfortowych warunkach dowiozą nas nie tylko do wszystkich większych miast i miasteczek regionu, a nawet do Pragi, Brna, Bratysławy, a nawet Wiednia. Można więc spokojnie zostawić własny samochód i zwiedzić Czechy wyjątkowo sprawnym transportem publicznym. Miłośnicy historii również znajdą w regionie po obu stronach prawie nie widocznej granicy, Archeopark, dziesiątki zamków, pałaców, muzeów. Regionalną gratką dla miłośników historii XX wieku jest to, że w okolicach Cieszyna przez setki lat krzyżowały się strefy wpływów i kształtowały granice państw co zaowocowało budową dwóch potężnych pasów umocnień granicznych stykających się ze sobą na terenie Śląska Cieszyńskiego. Po czeskiej stronie granicy liczącego przeszło dziesięć tysięcy obiektów zbudowanych wzdłuż północnych i zachodnich granic państwa i po naszej stronie granicy znajdują się pozostałości mniejszej linii polskich fortyfikacji z 1939 roku (Obszaru Warownego Śląsk) mającego chronić przemysłowy Śląsk przed agresją ze strony Niemiec. Wszystko to powinno w zapewnić wystarczające zaplecze dla gości kampingu Olza.   Dlaczego więc nie wystarcza, a może problem leży zupełnie gdzieś indziej?

Uczta dla oczu turystów z całej Zjednoczonej Europy. Zamiast promować naszą piękną architekturę regionalną, postawiono to bezkształtne wypłowiałe „COŚ”. foto wozówka.pl

KAMPING OLZA W CIESZYNIE – STAN ISTNIEJĄCY

Zacząłem się zastanawiać dlaczego tak się dzieje? Poczytałem co sieć pisze o tym obiekcie i wyruszyłem w teren obejrzeć i wyrobić sobie opinię. Swoją drogą strona kempingu przyjemnie czytelna, do tego fajne zdjęcia, facebookowy profil wyjątkowo ubogi, w tym roku ze trzy wpisy w tym jeden z informacją o remoncie, jest też parę skrajnych opinii (trochę dobrych trochę fatalnych). Jednak moje pierwsze wrażenie było całkiem pozytywne. Sympatyczny kameralny (raczej z gatunku tych mniejszych, ale bez przesady) kamping znajduje się bardzo blisko najstarszej części miasta w leśnym parku nad brzegiem rzeki od której zaczerpnął swoją nazwę. Sam dojazd zupełnie dobry, ograniczeń do 3,5 tony brak, oznakowanie wskazujące lokalizację campu w porządku, jednak w dobie nawigacji i smartfonów można się bez niego obejść. Niestety sam wjazd wąską alejką nieco uciążliwy, nie wyobrażam sobie łamania się tu 10 – 12 metrowym zestawem, albo kamperem zbudowanym na autobusie. O wyminięciu się zestawami z przyczepami można zapomnieć. Okolica bardzo cicha i spokojna, zaraz za tylnym ogrodzeniem można znaleźć biało-czerwone słupki graniczne.

I kolejna architektoniczna perła na terenie obiektu. Ledwo widoczny napis w krzakach głosi że to „Restauracja”. Byłem widziałem, nie potwierdzam. Moim zdaniem to najwyżej stołówka… foto wozówka.pl

PIENIĄDZE TO NIE WSZYSTKO, TRZEBA MIEĆ NAPRAWDĘ DOBRY POMYSŁ NA PROWADZENIE KEMPINGU

Sam obiekt kilka lat temu przeszedł bardzo duży i kosztowny remont połączony z rozbudową. Znalazłem gdzieś w sieci informację, że koszty wyniosły 5 mln złotych z czego Unia dołożyła prawie połowę. Sęk w tym, że tego prawie nie widać… Wszystko niby nowe, ale odniosłem wrażenie, że projektant zapomniał, że to kemping, a tymczasem na ciasnym placu stoją, aż cztery wolnostojące obiekty zabierające bardzo dużo miejsca. Recepcja, restauracja, pokoje gościnne i budynek sanitarny z dziwacznym napisem NPS. Ja wiem, że chodzi o sanitariaty dla niepełnosprawnych, ale ktoś spoza branży na pewno się nie domyśli, tym bardziej dewizowy obcokrajowiec. Obrazu architektonicznej katastrofy dopełnia jeszcze absurdalna różowo – fioletowa kolorystyka bezstylowych prostopadłościennych budynków pozbawionych detalu architektonicznego i architektonicznego klimatu typowego dla Podbeskidzia. Nienajlepsze wrażenie dopełniają łuszczące się popękane podbitki dachowe, brudne tynki i odpadające litery w napisie CAMPING. Przy całym ogromnym budżecie nikt nie pomyślał o minimalnym chociaż zapewnieniu poczucia intymności dla biwakujących turystów. Cały ogrodzony ażurowym płotem teren nie ma nawet kawałka parawanowej roślinności, więc ludzie spacerujący chodnikiem wzdłuż ulicy mogą nam zaglądnąć do garnków, albo życzyć dobrej nocy. Cały teren od dawna powinien był zostać ogrodzony żywoplotem. Zielone parawany powinny też oddzielać poszczególne strefy kampingu. Bez poczucia bezpieczeństwa i komfortu, żaden turysta nie będzie się tu czuł dobrze. Brak wydzielonych parcel, brak indywydualnych przyłączy wody do stanowisk kamperowych, dobrze że chociaż nie zapomnieli o szafkach elektrycznych, których też jest oczywiście zbyt mało. Ale hitem tego kempingu jest brak możliwości zrzutu nieczystości z instalacji sanitarnej kampera, no chyba że była, a ja w swoim niemym zachwycie tego nie zauważyłem (może ktoś mnie wyprowadzi z błędu).

Na pochwałę zasługuje to, że pomyślano o atrakcyjnym placu zabaw dla najmłodszych. Ogromną wadą jest brak wydzielonych zielenią parcel i stanowisk z dostępem do wody i elektryczności. foto wozówka.pl

Niezłą ciekawostką przyrodniczą jest też restauracja z wejściem nie z terenu kampingu, ale od ulicy, za to pokoje gościnne usytuowane są tuż przy bramie wjazdowej więc siedząc w kąpielówkach lub bikini na leżaku można witać wzrokiem każdego wchodzącego na teren, czując na sobie ciekawski wzrok przechodniów. W ogóle cały teren wygląda jakby ktoś ogrodził siatką kawałek parku i upuścił tam cztery nijakie budynki. A najlepsze, w tym wszystkim jest to, że w chwili obecnej na początku sezonu kampingowego obiekt wciąż czeka na kogoś kto weźmie go w dzierżawę. Podobno w pierwszej połowie czerwca 2017 ma zostać rozstrzygnięty przetarg. Więc gdyby ktoś chciał skorzystać z gościnności obiektu lub zweryfikować moje rozważania na temat bazy turystycznej w Cieszynie to będzie musiał uzbroić się w dużo cierpliwości. Ja osobiście podejrzewam, że obiekt już w tym roku nie wystartuje.

Powitalna ściana Kampingu widoczna od alei Jana Łyska. O „architekturze i kolorystyce” obiektu szkoda nawet pisać, a budynki choć nowe, fatalnie się „starzeją”. Brak tu jakichkolwiek nawiązań, czy odwołań do regionu. Szkoda. foto wozówka.pl

JAK OBUDZIĆ POTENCJAŁ KEMPINGU?

Ale nie skreślajmy jeszcze Kampingu Olza. Żeby nie wyjść takiego strasznego pesymistę uważam, że obiekt da się jeszcze uratować. A powinno to być zarówno w interesie miasta, administratora kempingu, jak i nas użytkowników. Warto byłoby spróbować zlikwidować wszystkie niedociągnięcia i usunąć braki obniżające standard obiektu, dobudować stanowisko do tankowania wody i zrzutu nieczystości. Wprowadzić opcję popularnego u naszych zachodnich sąsiadów „STELLPLACU”, gdzie podróżnicy zamiast noclegu na stacji benzynowej, za niewielką opłatą mogliby skorzystać z możliwości regeneracji sił w długiej trasie na południe Europy (taniego zanocowania, uzupełnienia zapasów wody, pozbycia się szarej wody i opróżnienia turystycznej toalety). Warto byłoby też pomyśleć o tych którzy chcieliby się zatrzymać na dłuższy postój. Solidna informacja o lokalnych atrakcjach, przewodnik po bliższej i dalszej okolicy, może jakieś wejściówki na basen, czy bilety do zamku. Z całą pewnością warto byłoby też zainwestować w czytelną reklamę na przebiegających w okolicy drogach ekspresowych. Ale największy wpływ miałaby promocja kempingu w mediach społecznościowych i na forach tematycznych, albo udostępnienie terenu na jakiś większy zlot. Niestety słaby i źle dopasowany do funkcji projekt i spora ilość zaniedbań na etapie przebudowy nie dadzą się tak po prostu od ręki naprawić. Z całą pewnością warto uratować ten obiekt przed zapomnieniem.

Na naszym klubowym zlocie brak kameralności nie był żadnym problemem, w końcu wszyscy przyjechali to po to żeby spędzić czas razem. Widać jednak, że ażurowe ogrodzenie bardzo szkodzi przy „mieszkaniu na kempingu”. Dla wielu turystów zupełny brak intymności może być przeszkodą nie do pokonania. foto wozówka.pl

autor: Adam Powojewski

Uwaga: Wszystkie materiały zamieszczone na stronie są naszego autorstwa i podlegają ochronie na podstawie ustawy o prawach autorskich. Wykorzystywanie, kopiowanie i powielanie bez zgody autora zabronione.