Chyba każdy z nas spotkał się z powiedzeniem, że każdy Polak zna się na leczeniu i samochodach. Ja zaś odnoszę wrażenie, że każdy zna się niemal na wszystkim, i dopiero w trakcie rozmowy z potencjalnym inwestorem okazuje się ile obiegowych, fałszywych opinii krąży po forach internetowych w samym tylko temacie budowania. Niestety po części winne są „obiektywne fora sponsorowane,” gdzie najlepszy jest tylko i wyłącznie materiał budowlany z firmy X, a inne to chłam jakich mało. Szkoda, tylko że inwestor z lekka niedoinformowany brnie w ślepą uliczkę, absolutnie pewien, że idzie jedynie słuszną drogą. A prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach prawdziwa wiedza, kryje się pod szyldem reklamy i ktoś niewtajemniczony, nie zauważy że przykładowy produkt X prawie nie ma wad, a same zalety. W takiej sytuacji dobrze jest zasięgnąć porady obiektywnego doradcy.

Aby stworzyć naprawdę wyjątkową architekturę, potrzebujemy naprawdę dobrego architekta, tu nie ma miejsca na półśrodki, a oszczędności na projekcie zemszczą się już w trakcie realizacji, a w ostateczności przy późniejszej eksploatacji budynku – foto wozówka.pl

PO CO MI ARCHITEKT?

I w tym właśnie momencie powinniśmy zwrócić się do kogoś kto ma doświadczenie, realizacje i twórczy zapał, aby pomagać potrzebującym. Niestety od zawsze jakość oznaczała cenę, może nie najwyższą, ale na pewno nie najniższą. Skutkiem niskiej ceny zawsze jest niska jakość, słynne angielskie „cheap” oznacza tanie, ale też kiepskie, ciekawe że kupując dowolny produkt kierujemy się zasadą tani, czyli kiepski. Może warto byłoby dobrze pomyśleć sens takiego postępowania, bo idąc tropem mądrości ludowych warto też pamiętać, że co tanie to drogie. Niestety wielu ludzi idąc ta drogą, nierzadko płaci frycowe, a nie mogąc się wycofać brnie dalej topiąc pieniądze w nieudanej inwestycji. Dobrze jeśli taka inwestycja da się potem korzystnie sprzedać, gorzej jeśli człowiek zostaje z taką niesprzedawalną miną i długami do spłacenia.

Miałem kiedyś do czynienia z takim oszczędnym klientem, któremu nie podobała się cena projektu, podobno zaoszczędził 1000zł i dopiero w trackie realizacji wyszło, że tańszy projekt uwzględniał najdroższą możliwą technologię posadowienia budynku, gdzie zamiast pływającej płyty na gruncie budynek spoczął na fundamentowych palach, a roboty ziemne przekroczyły kwotę 150 tys. zł. Po prostu oszczędność zemściła się stukrotnie. Niestety wielu takich oszczędnych nigdy nie dowie się ile „zaoszczędzili”, a wielu z nich latami sprzedaje swoje niezrealizowane marzenia. Witać to szczególnie dobrze teraz kiedy cała Europa drży przed kryzysem.

A przecież dobry projekt potrafi być świetną lokatą kapitału, wszak architektura jest sztuką tak samo ważną, jak malarstwo czy rzeźba. Dobrze zaprojektowany budynek nie straci z biegiem lat na wartości, tak jak tanie/kiepskie domki z katalogu, których indywidualność i ponadczasowość ogranicza się do jednej ulicy, a czasem nawet i to nie. Z doświadczenia wiem, że inwestorzy realizujący ambitne projekty niejednokrotnie wracają z rozmowy w banku z promiennym uśmiechem biznesmena który zrobił interes życia. No i dla architekta nobilitujące jest, że realizacja warta 1,5mln zł, po zrealizowaniu warta jest, według banku, dwukrotnie więcej. Niestety czasem, na wyraźne życzenie inwestora, realizacja na kwotę 450tys. zł, po zrealizowaniu wyceniona została na ledwie na 350tys. zł. Ja zdaję sobie sprawę, że każdy kto buduje dom, liczy że będzie to jego docelowy azyl, niestety życie czasem brutalnie weryfikuje takie poukładane plany. I życiową inwestycję na milion trzeba sprzedać na pniu za pół miliona, a resztę spłacać do końca życia.

Dobra architektura staje się wartością dodaną, czymś co da się wymiernie przeliczyć na przyszłe oszczędności i zyski – foto wozówka.pl

Z perspektywy projektanta z wieloletnim doświadczeniem, ciężko się rozmawia z klientem – inwestorem znawcą, który pierwszy raz będzie budował dom dla siebie, a doświadczenia ma tylko z internetu i rozmów ze znajomymi. Ludzie na własne życzenie realizują koszmar dewelopera, czyli tzw. dom niesprzedawalny, a przecież takie myślenie może się skończyć życiowym dramatem. Zgadzam się że czasem projektant, źle doradzi licząc na zapłatę za metr domu, ale takie myślenie potrafi się zemścić, kiedy koszmarna realizacja dojdzie do skutku i wszyscy w branży dowiedzą się kto jest ojcem „dzieła.” Zdając sobie sprawę z wielkiego obowiązku ciążącego na projektancie dbającym o swoje dobre imię, warto trochę poszukać, popytać wśród znajomych, może mają pozytywne doświadczenia z prawdziwymi architektami rzemieślnikami. I nie dyplom stanowi tu o fachowości projektanta, a jego podejście do klienta. Dobra architektura musi swoje kosztować, każde zaniechanie (bo brak czasu na dokładną analizę), mści się potem na wszystkich.

Bo dobra architektura to nie tylko cztery ściany przykryte dachem plus parę okien i drzwi, bo dobra architektura to Muzeum Gugenheima w Nowym Jorku czy Bilbao, przedwojenne Muzeum Śląskie w Katowicach, Opera w Sydney, wieża Eifla w Paryżu, to wszystkie te dzieła, które wzbogaciły otoczenie w którym powstały i dały ich twórcom i budowniczym nieśmiertelność i szacunek. Wartością dodaną dobrej architektury jest jej wartość materialna, kiedy okazuje się że inwestycja w dobrego rzemieślnika przekłada się na właściwą kwotę przy odsprzedaży, bo w życiu nie wszystko układa się po naszej myśli i nie zawsze jesteśmy Panami sytuacji. Są bowiem chwile w życiu kiedy Słodka Stokrotka z katalogu domków powtarzalnych nie znajdzie kupca, bo po zbudowaniu, ani to ładne, ani funkcjonalne, a ta cena jak za dzieło Michała Anioła. Po to właśnie potrzebny jest architekt, żeby wesprzeć, doradzić, zaproponować, pokazać możliwości i zbudować lepszy świat dla rozumiejącego to inwestora. Bo architekt to nie tylko ktoś, kto prosto narysuje kreskę, ta kreska to lata nauki na studiach, budowach, lata siedzenia w podręcznikach i myli się ten kto będzie myślał, że to tylko kreska.

Dając sobie szansę pracy z dobrym architektem, możemy czerpać z ogromnych zasobów fachowej i bezstronnej wiedzy, podczas wielogodzinnych narad, możemy rozwiać wszystkie wątpliwości i znaleźć treść naszego domu, oszczędzając tam gdzie da to wymierne korzyści. W takiej samej sytuacji, tani zmęczony życiem, architekt nie będzie miał czasu na godziny i dni spędzone na poradach, po prostu weźmie zlecenie, odda kreślarzowi „do wyklepania” i zainkasuje umówioną kwotę, bez wdawania się w sens takiej pracy.

I zupełnie nie rozumiem tu ludzi, którzy nie potrafią słuchać dobrych rad z perspektywy doświadczonego projektanta, no ale przecież nie od dzisiaj wiadomo, że mądry Polak po szkodzie.

autor: Adam Powojewski

Uwaga: Wszystkie materiały zamieszczone na stronie są naszego autorstwa i podlegają ochronie na podstawie ustawy o prawach autorskich. Wykorzystywanie, kopiowanie i powielanie bez zgody autora zabronione.