Są takie miejsca gdzie za sprawą ciężkiej pracy pasjonatów zapomniane przez czas miejsca wracają do życia, aby przypominać nam o i burzliwej historii…

Przełamanie linii Odry w Skansenie Fortyfikacyjnym Czerwieńsk

Grzechot rykoszetów na stalowym pancerzu strzelnicy, zapach prochu, gryzące dymy pożarów, klaustrofobiczny półmrok izby bojowej, chemiczny zaduch maski przeciwgazowej, widok ziemi rozoranej lejami po wybuchach ciężkiej artylerii radzieckiej… No może trochę przesadziłem z fantazjowaniem na temat mojej wizji rekonstrukcji historycznej, chociaż nie za bardzo, przecież wszystko to miało tu miejsce 70 lat temu. Teraz już po powrocie do domu stwierdzam, że warto było przejechać prawie tysiąc kilometrów w obie strony żeby poczuć ten klimat…

Widok „od frontu” typowego schronu bojowego Pozycji Odrzańskiej. Płyta pancerna 7P7 gr 100mm ze strzelnicą dla MG08 i szczeliną obserwacyjną, mocowana do głównej konstrukcji schronu na tzw. „dyble”. Tego typu kształt stanowiska bojowego był trudniejszy do wykrycia przez nieprzyjaciela niż typowe prostokątne żelbetowe stanowiska, a po zamaskowaniu siatką maskującą stawał się wręcz niewidzialny. Gdyby zastosować tradycyjną żelbetową strzelnicę schodkową, profil czoła schronu musiałby być o około metr wyższy i potrzebowałby rowu diamentowego. Tu wystarczy umocnienie skarpy ścianką Larsena i ewentualnie płaska betonowa płyta poniżej strzelnicy.- fot. wozówka.pl

…ważne że dojechaliśmy. Nawet styczniowy chłód niezbyt mocno daje się we znaki, to i tak lepiej niż w styczniu 1945 roku kiedy nadeszła odwilż i wszystko przykrywały zwały topniejącego śniegu, a na niebie kłębiły się ciężkie deszczowe chmury gnane porywistym wiatrem. Chociaż z drugiej strony w takich warunkach jak teraz łatwiej byłoby Armii Czerwonej forsować Odrę, bo i widoczność słaba i jesienna aura lepiej maskuje czołgi i stanowiska artylerii, a żołnierzom łatwiej skryć się w gęstwinie nadbrzeżnej roślinności i wysuszonych kęp trawy. Po niemieckiej stronie sytuacja też nie wyglądała najlepiej. Ciemne wilgotne i zimne schrony dają wprawdzie w miarę bezpieczny wgląd w sytuację za rzeką, ale wtopionym w wał przeciwpowodziowy schronom bojowym wciąż brakuje zabezpieczenia w postaci fortyfikacji polowej. Brak jest okopów, zasieków, pól minowych i stanowisk broni przeciwpancernej. Nikt się nie spodziewał tak szybkich postępów Rosjan, a tym bardziej styczniowej ofensywy w takich warunkach pogodowych.Linia Odrzańskich fortyfikacji zbudowana w połowie lat 30-tych w ogóle nie przewidywała istnienia czołgów wyposażonych w 152 milimetrowe haubice, toteż załogi schronów niepewnie lustrują przeciwległy brzeg w poszukiwaniu pancernych mastodontów zdolnych jednym strzałem zlikwidować każde z nadbrzeżnych stanowisk o ile tylko je wykryją. Szczęśliwie dla obsady tego odcinka najsilniejsze uderzenie zostało skierowane pomiędzy twierdze Wrocław i Głogów w rejon Ścinawy, a radziecki desant od strony Cigacic został odparty.

Schron nr 766 nie posiada żadnych stanowisk do prowadzenia ognia w kierunku nieprzyjaciela więc jego przeznaczenie musiało być związane z dowodzeniem i obserwacją bezpośrednią pola walki. Typowa kopuła obserwacyjna typu 9P7 zaprojektowana specjalnie dla niemieckich schronów bojowych posiada cztery zamykane szczeliny obserwacyjne, skośny pancerz grubości 60mm i waży około 2 ton Dziś w schronie za oryginalnymi pancernymi drzwiami znajduje się mała izba ekspozycyjna. – fot. wozówka .pl

Linia Odry.

Lata 20-te i 30-te to czas wielkiego granicznego zamieszania, aneksji, politycznych podbojów i przesuwania granic. Dzięki sztuczkom Traktatu Wersalskiego skomplikowany przebieg nowo wytyczonych w latach 1918-1921 granic granic, w tym Polsko – Niemieckiej sugerował, że jedna ze stron może dążyć do korekty metodą siłową. Niemieckie władze zdawały sobie sprawę, że dopóki u sterów państwa polskiego stoi „grupa pułkowników” i Marszałek Józef Piłsudski, dopóty granica z Polską nie jest bezpieczna. Co ciekawe tym słabszym w sporze byli jeszcze wtedy Niemcy, a punktów zapalnych było kilka (Opolszczyzna i Górny Śląsk – po plebiscytach i powstaniach śląskich, Korytarz Pomorski, Wolne Miasto Gdańsk, Warmia i Mazury – po przegranych przez Polskę plebiscytach, aneksja przez Polskę Litwy Środkowej). Na początku lat 30-tych w obliczu zaognionych stosunków politycznych i wojny celnej lat 20-tych, istniały uzasadnione obawy, że dość jeszcze silna Polska przy wsparciu Francji może chcieć w ramach zabezpieczenia się przed potencjalną niemiecką ekspansją spróbować oprzeć swoje zachodnie rubieże na linii Odry i Noteci a nawet dalej, może też próbować korekty granicy północnej (z Prusami) aby skrócić niekorzystną dla siebie linię granic. A wtedy jedyną przeszkodą wodną chroniącą Niemcy od wschodu pozostawała już tylko Odra i Nysa Łużycka. Dlatego Niemcy musiały pilnie umocnić całą granicę z Polską na linii dużych silnie umocnionych przeszkód wodnych i fortyfikacji stałych, mających przyjąć na siebie i zatrzymać pierwsze uderzenie.

schron bojowy nr 764 zamaskowany jako przepust w wale przeciwpowodziowym zwraca uwagę okładzina ceglana maskowania w formie budowli hydrotechnicznej i strzelnica chroniona płytą pancerną i nasypem ziemnym pełniącym jednocześnie funkcję maskowania (ze względu na to że strzelnica była przeznaczona do ognia czołowego i przez to była bardziej narażona niż strzelnice boczne, lepiej chronione przed ogniem bezpośrednim). – fot. wozówka .pl

Dzień dzisiejszy skansenu.

Od tamtych wydarzeń minęło wprawdzie 70 lat, ale okolica wygląda dokładnie tak jak w tamtych dniach, zachowała się większość schronów bojowych umieszczonych w wale przeciwpowodziowym i część obiektów w przestrzeni pomiędzy wałem, a korytem rzeki. Zza wału słychać czasem ciężką pracę motocyklowego dwucylindrowego boksera patrolującego przedpole „Oderstellung” na odcinku Czerwieńsk – Brody, to chyba znak że idziemy w dobrą stronę. Skansenu właściwie w ogóle nie widać, obiekty nawet dzisiaj bez żadnego maskowania są prawie niewidoczne w terenie. Trzeba wiedzieć w którą stronę patrzeć i mieć nadzieję że kępa drzew rzeczywiście maskuje tzw. „bunkier”.  Przybywających do Skansenu Fortyfikacyjnego Czerwieńsk z okazji rocznicy przełamania Linii Odry  witają luźne grupki ludzi w umundurowaniu najróżniejszych formacji militarnych biorących udział w zmaganiach II wojny Światowej po obu stronach frontu. Można też skierować się w stronę ludzi z bronią, więc my wybieramy tę drugą opcję i śmiało ruszamy tam gdzie trwa militarny harmider. Na samodzielne poszukiwania będzie czas później, w końcu dzień krótki, a zwiedzania sporo. Rekonstruktorzy z wielkim entuzjazmem witają zwiedzających, zapraszają do zwiedzenia wnętrza obiektów częstując przy tym fachową wiedzą i frontowymi anegdotami. Przez oryginalne pancerne drzwi chronione strzelnicą wchodzimy do wnętrza przenosząc się jednocześnie w czasie.

Jeden z kilku „rodzynków” Skansenu Fortyfikacyjnego w Czerwieńsku, schron bojowy nr 765 jednostrzelnicowy Widoczne pancerne drzwi i strzelnica obrony wejścia i czerpnie powietrza. Z zewnątrz zachowany w oryginale, widać bardzo wysoką jakość robót betoniarskich, wyraźnie odciśnięta deska szalunkowa, ale powierzchnia betonu bez tzw. raków i pustych przestrzeni. Wnętrze schronu z kompletnym wyposażeniem z epoki robi naprawdę oszałamiające wrażenie podróży w czasie… – foto wozówka.pl

Majstersztyk fortyfikacyjnej inżynierii.

Każdy krok w tym miejscu ujawnia niesłychany profesjonalizm i doskonałe opracowanie projektowe każdego schronu bojowego z osobna, jak i całej ufortyfikowanej linii Odry. Dopracowanie każdego szczegółu zabezpieczenia zaplecza socjalnego załóg bojowych i doskonale przemyślane wyposażenie od komfortowych miejsc do spania po wentylację mechaniczną i system ogrzewania. Do tego doskonale zaprojektowane, wyposażone i świetnie zabezpieczone izby bojowe z hermetycznie zamykanymi strzelnicami, zabezpieczone grubym szkłem szczeliny obserwacyjne. Tutaj nawet obserwator miał specjalnie przygotowane dla siebie bezpieczne stanowisko w pancernej kopule obserwacyjnej typu Kleinstglocke 9p7. Zabezpieczony specjalnie zaprojektowanym wyjątkowo twardym stalowym obłym pancerzem, mógł spokojnie obserwować całe przedpole siedząc na wygodnym obrotowym stołku. Niesłychaną cechą kopuł obserwacyjnych 9p7 było to, że obserwator nie prowadził obserwacji bezpośrednio przez przeszklone szczeliny, ale przez przystawiony do nich obrotowy peryskop mając głowę poniżej otworów obserwacyjnych. Dzięki temu bezpieczna i wygodna obserwacja mogła być prowadzona nawet pod bezpośrednim ostrzałem nieprzyjaciela. Widać jak dużą wagę przywiązywali projektanci do zapewnienia bezpieczeństwa załóg umocnień i jakości życia na linii frontu.

Dla zainteresowanych tematem niemieckich kopuł obserwacyjnych również typu 9p7 stosowanych na niemieckich obiektach fortyfikacyjnych można poczytać na stronie internetowej o tematyce czysto fortyfikacyjnej hauba.pl w zakładce http://hauba.pl/kleinstglocken-male-kopuly-obserwacyjne/

Zwiedzanie obiektów Skansenu Fortyfikacyjnego Czerwieńsk.

Wewnątrz słychać cichy szum unikatowej zabytkowej instalacji filtrowentylacyjnej „Hes 1.2.” będącej chlubą skansenu. Pomimo ciasnego i klaustrofobicznego wejścia izba załogi sprawia wrażenie przestronnej i optymalnie zaprojektowanej dla sześciu żołnierzy, wprawdzie naliczyłem tylko cztery piętrowe prycze, ale podobno było tu jak w na morzu. Nazywa się to ciepła koja, czyli jeden ma wachtę bojową, a drugi w tym czasie odpoczywa. Wszystko we wnętrzu jest przemyślnie rozplanowane i podporządkowanie tylko jednemu celowi. Żołnierz ma się tu dobrze i bezpiecznie czuć, aby jak najlepiej spełnić swoje zadanie w chwili próby. Ściany zdobią oryginalne niemieckie napisy informujące o przeznaczeniu urządzeń, włącznikach instalacji i konieczności zgaszenia światła w izbie bojowej podczas prowadzenia ognia. Są tu też oryginalne forteczne prycze, stojaki na broń, środki łączności, a nawet prawdziwy piecyk do ogrzewania w zimne dni. A wszystko to oryginalne, pieczołowicie odrestaurowane przez załogę Skansenu. Co ciekawe, pomimo że zwyczajowo schrony kojarzą się z zapachem wilgoci i stęchlizny, tu nic takiego nie czuć, ściany i posadzka są suche, a tylko na stropie delikatnie skrapla się para wodna, ale to dlatego, że przez to małe pomieszczenie przeszło dziś kilkaset osób. Za to wśród zabytkowych eksponatów roznosi się przyjemny zapach kominkowego drewna i herbaty gotowanej na fortecznym piecyku. Słychać też przyciszone rozmowy pasjonatów o przewadze Stg44 nad MP 40.

Architektura w służbie zagłady ludzkości, stanowisko ciężkiego karabinu maszynowego ukryte za potężną płytą typu 7P7 ze wzmacnianej walcowanej stali chromoniklowej. Żelbetowy strop grubości ~80cm zbrojony krzyżowo prętami gładkimi, wykonany na szalunku traconym z dwuteowników stalowych prawdopodobnie typu I 250 łączonych blachą stalową. Ściany boczne wylewane monolityczne grubości ~80cm od wewnątrz tynkowane. – foto wozówka.pl

My idziemy dalej, w kierunku izby bojowej i opancerzonego stanowiska ciężkiego karabinu maszynowego  MG 08. Za kolejnymi pancernymi, gazoszczelnymi drzwiami już nas nas czeka, przyczajony na ruchomej fortecznej lawecie ukryty za pancerną płytą, obstawiony zasobnikami z taśmą amunicyjną, pomimo swojego wieku był zmorą atakujących piechurów (w ciągu minuty potrafił bardzo celnie wystrzelić nawet 600 pocisków na odległość ponad kilometra). Na szczęście dziś to już tylko muzealny eksponat. Skansen pomimo niewielkiej ilości obiektów zachwyca swoim realizmem. Dzięki ciężkiej pracy garstki hobbystów robi ogromne wrażenie, można tu spędzić cały dzień snując się powolutku od obiektu do obiektu i w każdym spędzić godzinę lub dwie na pasjonującej dyskusji z ludźmi, którzy wyrwali to miejsce z niepamięci. A wieczorem? Wieczorem można usiąść przy ciepłych płomieniach „frontowego ogniska” w towarzystwie mundurów armii wszystkich frontów II Wojny Światowej, z blaszanym kubkiem w rękach. Pod rozgwieżdżonym niebem spokojnie delektować się wojskową herbatką z fortecznego piecyka słuchać opowieści ludzi którzy z pielęgnowania historii zrobili swój sposób na życie.

schron bojowy nr 763 ryglujący przeprawę przez Odrę ogniem wzdłuż koryta rzeki (strzelnica dla ckm usytuowana bokiem do potencjalnej linii frontu), zwracają uwagę ścianki Larsena zabezpieczające przed osuwaniem się ziemnego maskowania i chroniące stanowisko przed podmywaniem przez wody rzeki – foto wozówka .pl

Nastrojowy klimat nadodrzańskich fortyfikacji.

Przed zmrokiem udało się znaleźć jeszcze czas na samodzielne poszukiwania doskonale ukrytych w nadodrzańskim pejzażu stanowisk bojowych.  W bezpośredniej bliskości odrestaurowanych obiektów Skansenu Fortyfikacyjnego bez problemu możemy zwiedzić  schron bojowy nr 762 w  posiadający dwie izby bojowe chronione płytami pancernymi typu 7P7 przeznaczonymi do prowadzenia ognia ukośnego wzdłuż zakola rzeki. Schron ten dodatkowo wyposażony jest w kopułę obserwacyjną 9P7. Zaraz za nim znajduje się schron nr 763 z jedną strzelnicą od frontu (za płytą pancerną) i bez kopuły, oba ukryte w wale przeciwpowodziowym. Wzdłuż linii Odry rozmieszczono kilkaset takich obiektów więc nie zdziwcie się kiedy spacerując brzegiem Odry traficie na dziwną betonową budowlę ze strzelnicami lub pancerną kopułę, to zaczepia was historia…

Schron nr 765 Urządzenie filtrujące powietrze, na wypadek ataku chemicznego. Zasada działania bajecznie prosta. Elektryczna zespół filtrujący Hes pobierał powietrze poprzez zewnętrzną czerpnię i filtrował wytwarzając jednocześnie nadciśnienie w całym schronie. Jednocześnie uszczelnione drzwi i otwory obserwacyjne i strzelnice ograniczały ucieczkę nadciśnienia. A Chemiczny atak nie mógł trwać w nieskończoność. – foto wozówka.pl

Na koniec coś dla zainteresowanych podłożem historycznym fortyfikacji odrzańskich.

Historia fortyfikacji linii Odry.

Mekka eksploratorów fortyfikacji, Międzyrzecki Rejon Umocniony w skrócie MRU, przyciąga jak magnes ludzi z całego kraju, a ściągają tu nawet miłośnicy historii z Europy. A to dlatego że na skutek XVIII wiecznych Rozbiorów Polski dawna granica Polsko – Niemiecka głębokim klinem wcinała się pomiędzy niemieckie Pomorze i Dolny Śląsk. Tę niebezpieczną lukę trzeba było w jakiś sposób zabezpieczyć przed ewentualnym atakiem ze strony polskiej armii. Dlatego w głowach niemieckich strategów obok ogólnych planów zabezpieczenia granicy wzdłuż linii wielkich rzek powstał też pomysł bardzo silnie ufortyfikowanego rejonu umocnionego na linii najbardziej spodziewanego głównego ataku polskiej armii, czyli na osi Poznań – Berlin. Koncepcja potężnego rejonu umocnionego nazwanego roboczo „Czworobokiem Odrzańskim”, wypełniała niebezpieczną lukę pomiędzy umocnionym północnym odcinkiem granicy na linii Noteci, a Południowym wzdłuż górnego odcinka rzeki Odry. Dzięki temu, że i północny i południowy odcinek granicy chronione umocnieniami opartymi o rzeki i jeziora nie było potrzeby ich silniejszego fortyfikowania tam gdzie zasadniczym elementem obronnym była trudna do sforsowania przeszkoda wodna. Tam gdzie zabrakło ciągłej przeszkody wodnej powstał najsilniejszy rejon ufortyfikowany czterema kolejnymi systematycznie rozbudowywanymi liniami obronnymi (Linia Obry (1939), Łuk Odry i Warty – O.W.B. (1934-1938), Przedmoście Odrzańskie (1926), czwartą zaplanowaną linią była Linia Odry tzw. Linia Nibelungów powstała jako polowa dopiero w 1944 roku). Nic więc dziwnego, że ta sztandarowa inwestycja III Rzeszy przyciąga tysiące pasjonatów, mało kto wie że na obu jej flankach znajdują się dwie linie osłaniające MRU, czyli Wał Pomorski i Linia Odry. Nawet najsilniejsze pozycje można obejść dlatego równolegle z MRU rozpoczęto planowanie i tworzenie umocnionej linii obronnej wzdłuż Linii Odry i Noteci.

autor: Adam Powojewski

Konsultacja merytoryczna tekstu i oprowadzenie zespół Skansenu Fortyfikayjnego Czerwieńsk. Szczególne podziękowania dla Pana Pawła P. za pomoc przy korekcie tekstu i okazane wsparcie.

Uwaga: Wszystkie materiały zamieszczone na stronie są naszego autorstwa i podlegają ochronie na podstawie ustawy o prawach autorskich. Wykorzystywanie, kopiowanie i powielanie bez zgody autora zabronione.

P.S. Prawdziwe oblicze wojny, dni i godziny oczekiwania na nadejście nieprzyjaciela, bezsilne przeczekiwanie nawały artyleryjskiej przed nadchodzącym szturmem. foto wozówka.pl