W maju 2015 roku ustawa antysmogowa została podpisana przez Prezydenta Andrzeja Dudę. Pomysł zadbania o czyste powietrze jest bezwzględnie dobry, jak zwykle jednak sprawa rozbija się o interpretację nowych przepisów. Ustawodawcy jak zwykle wyjątkowo szybko i z typową dla siebie nonszalancją przystąpili do ułatwiania życia Polakom. A ja zaczynam się zastanawiać czy aby znowu nie wylano dziecka z kąpielą?

Zasoby i właściwe ich wykorzystywanie to podstawa.

Polska posiada bodaj największe w Europie złoża węgla kamiennego, brunatnego oraz pokłady gazy łupkowego.  jeżeli chcemy być niezależni energetycznie to musimy korzystać z tego co jest przynajmniej teoretycznie nasze i uniezależnia nas od silnego lobby importowego surowców energetycznych. Inną sprawą pozostaje w jaki sposób będziemy realizować ochronę naszych interesów zdrowotnych. Spalanie paliw kopalnych ma tę ogromną wadę, że uwalnia do atmosfery duże ilości szkodliwych związków chemicznych. Można oczywiście walczyć ze szkodliwą emisją poprzez stosowanie odpowiednich technologii spalania (wysoko wydajne piece i filtry), wykorzystanie najczystszych i najbardziej kalorycznych złóż. Ale to niestety kosztuje.

Węglem palimy z oszczędności.

Już Mikołaj Kopernik w swoim dziele o ekonomii zauważył że gorsza moneta zawsze wypiera lepszą i do dzisiaj nic się nie zmieniło. W świecie tak to już jest, że produkt tańszy będzie popularniejszy dzięki swojej niższej cenie. Tak samo jest z węglem, który pomimo relatywnie wysokiej ceny dla odbiorcy indywidualnego (ten lepszy kosztuje ~600-700zł za tonę, ciekawe że odbiorcy przemysłowi płacą mniej więcej połowę tej ceny) zawsze będzie bardziej atrakcyjny od ogrzewania gazowego, który pomimo że dużo wygodniejszy w eksploatacji wciąż pozostaje poza zasięgiem finansowym prawie połowy gospodarstw domowych wciąż korzystających z węgla.

Edukacja ekologiczna.

Spalanie jako proces fizyczny wymaga do prawidłowego przebiegu odpowiednich warunków. Są one ściśle określone i wystarczy trzymać się właściwych proporcji żeby cały proces był w miarę bezpieczny dla środowiska. Przepis jest prosty wystarczy zastosować właściwe proporcje czystego powietrza do dobrego paliwa, aby proces spalania był relatywnie czysty (nigdy nie będzie idealny, ale może być bardzo bliski ideału). Statystyczny Kowalski (albo Nowak, jak kto woli) przy zakupie opału do ogrzewania domu wybierze tańszą opcję błędnie rozumując że jeśli kupi muł po 150-300zł za tonę to ogrzewanie domu będzie tańsze niż przy zakupie wysokogatunkowego węgla po 600-700zł za tonę. Tymczasem wartość opałowa dobrego węgla jest 4-5 krotnie wyższa niż wartość opałowa mułu i ponad dwukrotnie wyższa niż wartość opałowa drewna. Po zimie warto dobrze przeliczyć realne zużycie opału i pomyśleć o czymś lepszym do palenia niż kopalniane odpady. I ważny argument dla kotłowniowych leniwców, dobre paliwo spala się prawie całkowicie i zostawia niewielką ilość popiołu który trzeba wynieść z kotłowni do koncesjonowanych pojemników, które potem odbierze od nas gmina zgodnie z „ustawą śmieciową”.

Zapalić kalosza.

Odrębną sprawę stanowi typowo polskie zamiłowanie do pseudo oszczędności, czytaj: „jak wrzucę stare gumiaki do pieca to nie zapłacę za ich wywóz z resztą śmieci, przecież one mi zajmą pół worka, który kosztuje kilkanaście złotych.” Niestety muszę zmartwić „kaloszospalaczy” za takie oszczędności zapłacą zdrowiem a w szczególności chorobami układu oddechowego i krwionośnego, rakiem płuc, astmą, itp. Dodatkowo komin atakowany mocno chemicznymi spalinami ze śmieci i słabego paliwa szybko będzie wymagał remontu, który nie kosztuje przysłowiowe pięć złotych a raczej bliżej 4-8 tysięcy i spokojnie pochłonie większość wieloletnich oszczędności.

Ekologiczna dygresja Volkswagena, ale nie tylko.

To że nasz Eko świat nie jest idealny udowodnił ostatnio znany światowy potentat motoryzacyjny, to co na papierze było wybitnie ekologiczne okazało się klasyczną lipą. Kolejny raz okazało się że rzeczywiście dymiące dymiące polskie elektrownie są bardziej trujące niż tak samo trujące diesle ukryte pod szyldem Euro 5 i Euro 6, tyle że elektrownie nie miały wprowadzonych korekt oprogramowania na czas prowadzenia „eko testów” (w końcu nasze elektrociepłownie nie jeżdżą do ameryki i nikt ich tam za rękę nie złapie…)

Koszty polityczne błędnej polityki energetycznej.

Jeżeli ustawa da szalonym, ekologom możliwość decydowania o losie strategicznej dla Polski energetyki to może się okazać, że już na szczeblu samorządowym pojawi się możliwość sabotowania już działających elektrowni węglowych. Wystarczy, że „niezależnie działający lokalny samorząd” przegłosuje zakaz używania szkodliwych paliw kopalnych przez elektrownię Bełchatów, Turów czy Rybnik (które odpowiadają za jedną trzecią produkcji krajowej energii. I mamy black out na własne życzenie. Oczywiście wierzę że tak się nie stanie, bo samorządy naprawdę dobrze żyją z podatków od tych elektrowni. Tym niemniej wystarczy dobrze opłacona większość i zostaniemy przy świeczkach i kaganku.

Koszty gospodarcze i społeczne złej polityki proekologicznej.

Demolowanie polskiego górnictwa tak jak większości strategicznych gałęzi przemysłu trwa już od dawna i teraz z okazji wyborów akcja nabrała tempa. Wiadomo zmieni się ekipa i trzeba będzie korumpować za grube pieniądze od nowa. Gdyby ekologia była rzeczywiście tak ważna to czemu przez osiem lat posłowie koalicji rządzącej nie mieli dość czasu żeby dobrze opracować nowe założenia tej polityki. Ciekawe, że podobno ekologiczny atom nie powstał do tej pory, jesteśmy otoczeni przez kilkanaście elektrowni atomowych, niektóre są położone w odległości kilkudziesięciu kilometrów od naszych granic, a u nas nie można i nie można. Ale grubą kasę za planowanie to można brać, a nawet trzeba. Na terenach w które wpompowano setki milionów złotych w przygotowania do budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej Żarnowiec teraz powstała farma wiatrowa.Dziesiątki tysięcy miejsc pracy w górnictwie i u kooperantów kolejny raz jest zagrożone, przez pseudo ekologiczne bajania o czystym powietrzu. Do czasu wprowadzenia rozsądnej polityki proekologicznej uczciwych dopłat do prawdziwej ekologii, nie tylko tej lobbowanej,  śmieci nadal będą płonęły w przydomowych kotłowniach. Ciekawe że najbardziej zanieczyszczone miasto w Polsce czyli Kraków (150 dni w roku ma przekroczone normy czystości powietrza) jakoś nie ma problemu z samochodami, które zanieczyszczają powietrze przez cały rok, nikomu nie przeszkadzają kopcące diesle i godziny stania w dymiących korkach. No ale przecież samochody spełniają normy… A że przy okazji uda się wykończyć kilka tysięcy niewinnych miejsc pracy to już nie nasz problem.

Na ekologii zarobi i tak „szwagier”…

Moi znajomi miłośnicy teorii spiskowych wyrokują, że cała ustawa napisana jest pod krewnych i znajomych króliczka. Będą kolejne środki do rozdysponowania wśród zaprzyjaźnionych producentów piecyków certyfikowanych jako „eko” (zupełnie jak diesle Volkswagena) za które normalną stawkę zapłacą szaraki wymieniające piece na te ekologiczne. A dopłata i tak pójdzie do podziału pomiędzy „polecającego przy korytku” i hurtownika. A ja bardo bym chciał żeby moi znajomi się mylili…

Na koniec moje luźne hejterskie rozważania ekologiczne.

Rozsądne pomysły w zakresie dbania o czystość środowiska z zasady nie są złe, oczywiście w zamyśle ustawodawcy pomysł  jest prosty, trzeba napisać kilka zdań o czystości powietrza, z grubsza wskazać co i jak i już świat jest lepszy. Tylko jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu że już za miesiąc lub dwa pojawi się nowelizacja do ustawy, podobnie jak było z pieszymi na pasach i zdrową żywnością w sklepikach szkolnych. Polska jako kraj  rozwijający się dopiero raczkuje w alternatywnych źródłach energii jest trochę farm wiatrowych (zapewniają około 5% zapotrzebowania kraju na energię elektryczną), kilka elektrowni wodnych (zapewniających ~1,5-2% zapotrzebowania kraju), do tego trzeba doliczyć  niewielki procent jaki generuje zasilanie tzw. biomasą. A całą resztę zapotrzebowania energetycznego Polski zapewnia energetyka oparta na tradycyjnych paliwach kopalnych węglu, gazie, ropie naftowej, itp. Jak więc mamy przestać używać paliw kopalnych? Dobrze pojmowana ekologia to szeroko rozwinięta i bardzo złożona idea na którą składają się w równej mierze bardzo wiele zmiennych m.in. polityka socjalna, gospodarka, transport i produkcja. Dopiero właściwe zrównoważenie wszystkich zmiennych pozwoli naprawdę rozsądnie myśleć o ekologii i wyważonej eksploatacji surowców naturalnych.

Mądrym ustawodawcom przeszkadza zanieczyszczenie powodowane przez niezbędny w każdym domu system grzewczy, a jednocześnie nie mają niż przeciwko milionom dymiących transporterów wożących towary tam i z powrotem (znajomy kierowca ciężarówki do dziś opowiada anegdotę jak to pewnego razu miał transport mleka w kartonach z Katowic do Gdańska, a jako fracht powrotny wziął transport mleka w kartonach z Gdyni do Chorzowa).

c.d.n.

autor: Adam Powojewski

tekst powstał 9 października 2015 roku

Uwaga: Wszystkie materiały zamieszczone na stronie są naszego autorstwa i podlegają ochronie na podstawie ustawy o prawach autorskich. Wykorzystywanie, kopiowanie i powielanie bez zgody autora zabronione.